Wokół nas

Z Dariuszem Męczykowskim, kandydatem do Sejmiku Województwa Pomorskiego, rozmawia redaktor naczelny Dariusz Tryzna

Dariusz Tryzna: Niedawno obchodził Pan 35-lecie pracy zawodowej. Gratulujemy. Czy jest Pan spełniony?

Dariusz Męczykowski: Nigdy nie chciałbym zamienić swojego zawodu na inny. W szkole czuję się szczęśliwy. Sam pobyt w szkole, kontakt z naszymi wychowankami, daje mi dużo pozytywnej energii, którą wykorzystuję na pozytywne działania w interesie szkoły, dzieci i ich rodziców. Wierzę, że Pan Bóg da mi wystarczająco dużo zdrowia, żebym mógł być nauczycielem, dyrektorem szkoły i spełniać się w tym zawodzie. Zawodzie który daje mi motywację do dalszych działań, które z pożytkiem mogę realizować na rzecz szkoły.

DT: Proszę opowiedzieć jakie były początki, co zostało w Pana wspomnieniach?

DM: Na początku była szkoła podstawowa w Grabowie Kościerskim, gdzie zostałem nauczycielem. Tam nawiązałem współpracę z SKS Bałtyk Gdynia, co zaowocowało dużą aktywnością sportową wychowanków tej szkoły. „Zaraziłem” przy okazji lekcjami wychowania fizycznego niemal wszystkich uczniów tej szkoły. W wyniku podpisanej umowy, jeździłem z dziećmi na turnieje sportowe po całej Polsce, Europie a nawet świecie. Wychowałem wiele dobrych zawodniczek z Grabowa Kościerskiego. Na wyróżnienie zasługują m.in. Joanna Jurczyk, Krystyna Pawłowska, Iwona Jenta oraz wiele innych młodych talentów. Były to moje najpiękniejsze młode lata. Potem zostałem dyrektorem największej szkoły w Kościerzynie. Tu była już bardziej dojrzała praca, tu się nauczyłem zarządzać. Dostałem dobrą „szkołę” od pani Haliny Uchman i od społeczności szkolnej. Obecnie od 16. lat jestem dyrektorem w szkole, do której uczęszczałem jako uczeń, w której byłem członkiem pocztu sztandarowego, gdzie chodziły moje dzieci, a moja córka też jest w poczcie sztandarowym, czyli Szkole Podstawowej im. Aleksandra Majkowskiego w Nowej Karczmie. Tu mogę się realizować i spełniać z pożytkiem dla całej szkolnej społeczności.

DT: Dzisiaj „dyrektoruje” Pan w największej szkole w gminie Nowa Karczma. Placówka może pochwalić się wieloma sukcesami. Jaka jest recepta na nie?

DM: Receptą na sukces jest przede wszystkim działanie zespołowe, szacunek do tego co się robi i pozytywne zainspirowanie ludzi, którzy mają to robić. Jako wuefista i dyrektor, w swojej drodze pokazałem, że wiele rzeczy na pozór trudnych, można śmiało i odważnie realizować. Niezbędne jest okazanie szacunku dla ludzi, którzy te zadania wykonują, począwszy od najniższych w hierarchii stanowisk, do tych najważniejszych od których zależy los placówki. Postawa nauczycieli WF, czyli naszych trenerów, postawa pozostałych nauczycieli, to jest ten klucz do sukcesów, które odnosimy na płaszczyźnie sportowej i edukacyjnej. Najważniejsi są jednak nasi uczniowie i ich rodzice. Kiedy rodzice przekonają się do dobrych planów wychowawczych, opracowanych przez szkołę, to przekłada się to na swobodę działań. Dzieci uczą się chętniej, dopingowane jeszcze przez swoich rodziców, chodzą na zajęcia pozalekcyjne. Mamy mnóstwo osiągnięć na olimpiadach przedmiotowych, mamy klasy sportowe, prężnie rozwinięte sekcje piłki ręcznej. Zdobyliśmy mistrzostwo Polski w piłce ręcznej szkół gimnazjalnych. Gdy dodamy do tego nowoczesne budynki, obiekty szkolne, sale lekcyjne, ich bogate wyposażenie,  wysoki poziom nauczania, to otrzymamy efekt w postaci sukcesów szkoły i uczniów na wielu płaszczyznach i poziomach. Dla mnie ważne jest zabezpieczenie edukacyjne, wychowawcze i opiekuńcze. Poza tym bezpieczeństwo i szacunek wszystkich dzieci. Staramy się, by każde dziecko znalazło sobie w szkole przestrzeń dla siebie, w zależności od tego jakie ma zainteresowania, zdolności i co najbardziej lubi robić.

DT: Powiedział Pan dużo o sporcie, bo wszyscy wiedzą, że jest Pan też trenerem sportowym. Trzeci rok z rzędu piłkarki ręczne UKS PCM Kościerzyna, których jest Pan trenerem, grają w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, czyli w Superlidze.  Jak Pan godzi pracę nauczyciela, dyrektora z funkcją trenera profesjonalnego zespołu sportowego?

DM: Wszystkie dzieci muszą być traktowane podmiotowo i sprawiedliwie. Stwarza to pole do prawidłowego rozróżnienia możliwości, zdolności, umiejętności i zapału poszczególnych dzieci. Ogół dzieci inspirowany jest do zwyklej aktywności umysłowej i fizycznej. Tutaj stosujemy równą, sprawiedliwa miarę stwarzając im jak najlepsze warunki do wszechstronnego rozwoju. Natomiast te dzieci, które wyróżniają się np. na niwie sportowej, traktowane są już jak potencjalni sportowcy, którzy wymagają otoczenia szczególną opieką, rozwijającą ich talent. Wymaga to ode mnie więcej zaangażowania, więcej pracy i troski, ale przynosi namacalne efekty. Trzeba rozsądnie zorganizować sobie charakter pracy, a wtedy pogodzenie obowiązków nie stanowi większego problemu.

DT: Jak ważne jest wychowanie fizyczne w wychowaniu młodego pokolenia. Jako szef Wojewódzkiego Szkolnego Związku Sportowego z pewnością widzi Pan ten związek?

DM: Hale sportowe i boiska tętnią życiem nie tylko podczas lekcji wychowania fizycznego, ale i zajęć dodatkowych, realizowanych np. w ramach współpracy z wojewódzkim Szkolnym Związkiem Sportowym w Gdańsku. Mam przyjemność stać na czele WSZS i wiem, że szkoły bardzo chętnie korzystają z organizowanych przez nas zajęć dodatkowych, np. w ramach programu Szkolny Klub Sportowy. Obecnie z SKS-u korzysta niemal 30 tys. uczniów co przekłada się na 60 różnych dyscyplin sportowych oraz ok. 1000 grup treningowych. Cieszę się że w czasach Internetu i telefonów komórkowych, zainteresowanie aktywnością fizyczną wciąż jest bardzo duże i myślę, że będzie jeszcze rosnąć. Nie możemy tylko zapomnieć o stwarzaniu młodzieży doskonałych warunków ku temu. Tu liczę na dalszą, owocną współpracę z samorządami, nauczycielami i samą młodzieżą.

  1. W tej kadencji pełni Pan funkcję przewodniczącego komisji nauki, kultury i sportu w Samorządzie Województwa Pomorskiego. Nie jest Panu obca sytuacja szkolnictwa i kultury w regionie?

DM: Staram się z całych sił dobrze reprezentować moich wyborców, tych którzy mnie wybrali. Mamy wiele ciekawych inicjatyw i projektów w naszym regionie, które staram się wspomagać i promować. Walczę o te inicjatywy, zwłaszcza te, które powstały w moim okręgu wyborczym, czyli w powiatach kartuskim, kościerskim, gdańskim i starogardzkim. Walczę, wspieram koordynuję i promuję wszelkie inicjatywy godne uwagi, jakie w tych powiatach powstają. Poprzez różne przedsięwzięcia stwarzam młodzieży i osobom starszym szeroki dostęp do takich instytucji kultury jak filharmonia, teatry, muzea, także tych położonych w małych ośrodkach, ale też niezwykle ciekawych i mających wysokie walory edukacyjne.

 

DT: Jest Pan także członkiem Pomorskiej Rady Oświatowej, stąd dysponuje Pan wiedzą o kondycji pomorskiej oświaty. Jak jest ta kondycja?

DM: Pierwsza Pomorska Rada Oświatowa powstała w naszym województwie w 2014 r. Celem jej powołania i funkcjonowania jest opiniowanie podstawowych kierunków polityki oświatowej w regionie. Realizujemy w województwie różne programy podnoszące jakość szkolnictwa i rozwijające talenty uczniów.  Np. „Zdolni z Pomorza” to unikatowy w skali kraju program Samorządu Województwa Pomorskiego. Dzięki ogromnemu dofinansowaniu unijnemu wsparcie uzyskują zarówno uczniowie uzdolnieni z przedmiotów ścisłych jak i w obszarze kompetencji społecznych. Programem  „Zdolni z Pomorza” zostało objętych ponad 1,7 tys. osób.  Nie należy również zapominać o wsparciu pomorskiego szkolnictwa zawodowego które, realizowane jest poprzez przedsięwzięcia strategiczne.  Ponadto kształtowanie sieci szkół zawodowych w regionie, którym objęto szkolnictwo zawodowe w każdym powiecie województwa pomorskiego. Środki z przedsięwzięcia przeznaczane są nie tylko na dodatkowe zajęcia, ale także na modernizację pracowni dydaktycznych czy remonty budynków szkół. Niedawno zakończył się program „Na fali wiedzy – program rozwojowy dla szkół w Gminie Nowa Karczma”. Te programy powstają w dużej mierze po to, by kształcić w zawodach, na które jest zapotrzebowanie na rynku, by młodzi ludzie zostali w kraju i dobrze zarabiali. Także o kondycję pomorskiej oświaty jestem spokojny.

DT: Dziękuję za rozmowę.

Komentarze