Gmina Karsin Powiat kościerski

GMINA KARSIN. NIELEGALNE SKŁADOWISKA – SPRAWY CIĄG DALSZY

Czy „mafia śmieciowa” upatrzyła sobie gminę?

Po raz drugi w tym roku w gminie Karsin ujawniono nielegalne składowisko odpadów. Mieszkańcy podejrzewają, że w obu przypadkach za wywożenie odpadów odpowiadają ci sami ludzie. Mówią o „wywiadowcach” wyszukujących upadłe zakłady, na terenie których później znajdowano odpady.

Dla gminy Karsin czystość środowiska jest szczególnie ważną sprawą. Walory krajobrazowe i kulturowe powodują, że dla gospodarki gminy ważna jest turystyka. Żeby ściągnąć turystów trzeba jednak zapewnić im odpowiednie warunki. Między innymi naturalne niczym nie skażone środowisko.

Działania władz

Władze gminy zdają sobie z tego sprawę. Po opuszczeniu przez gminę Związku Gmin Wierzyca rozpoczęły intensywne dzialania mające zapewnić odpowiednią jakość gospodarki odpadami. Już w tym roku – 17 stycznia podpisały umowę na budowę Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów. Punkt już powstaje na terenie oczyszczalni w Cisewiu. Ma powstać do połowy roku i być nieuciążliwym czasowym miejscem przechowywania odpadów nie objętych standardową zbiórką. Na realizację tego zadania wladze gminy pozyskały wysoką unijną dotację – 192 tys. zł, czyli około 70% kosztów inwestycji.

Druga strona medalu”

Działania władz samorządowych to jedno, ale też jest „druga strona medalu”. Wydaje się, że teren gminy został upatrzony przez grupę „przedsiębiorców” od nielegalnego składowania odpadów. Nie wyjaśniono jeszcze sprawy nielegalnego składowiska odpadów w Karsinie – pisaliśmy o tym w styczniu – a już ujawniono kolejne w Borsku. Mieszkańcy łączą obie sprawy ze sobą. Pojawiają się głosy o jakiejś mafii. Pozytywną wiadomością jest to, że w obu wypadkach nie ujawniono wycieku toksycznych substancji. Powtarzające się informacje o ujawnieniu niebezpiecznych substancji na terenie gminy mogą jednak zniwelować działania władz i wystraszyć turystów.

Karsin – 40 ton szlamu z lakierni

Przypominamy: Na początku stycznia mieszkańcy zaalarmowali policję, że na terenie byłego zakładu produkcji drzewnej rozładowywane są beczki z jakimiś chemikaliami. Policja zabezpieczyła 40 ton ładunku. Na podstawie listów przewozowych ustalono, że jest to szlam poprodukcyjny z lakierni. Analiza laboratoryjna pobranych próbek substancji potwierdziła te informacje. Beczki były szczelne i nie doszło do wycieku niebezpiecznej substancji. Odpady zostały wywiezione przez specjalistyczną firmę i zutylizowane. Wciąż nie dostaliśmy informacji o ustaleniu winnych.

Borsk – 60 tysięcy litrów nieznanej substancji

W piątek 10 marca ujawniono kolejne nielegalne składowisko. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska powiadomił policję, że w Borsku na terenie dzierżawionym przez jedną z firm z województwa kujawsko-pomorskiego znaleziono znaczną ilość pojemników z nieznanymi substancjami.

– Zabezpieczono około 60 pojemników o pojemności tysiąca litrów oraz palety z beczkami i pojemnikami 20-litrowymi zawierające nieznaną substancję. Na miejscu trwają czynności wyjaśniające z udziałem śledczych i pracowników Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Pobrano próbki substancji do analizy. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska nie stwierdził wycieku substancji, a zatem nie ma zagrożenia dla mieszkańców i dla środowiska – powiedział rzecznik kościerskiej policji, asp. Piotr Kwidziński.

Dalszy ciąg tej samej sprawy?

Mieszkańcy podejrzewają, że za przywiezienie odpadów do Borska odpowiadają te same osoby, co za składowanie odpadów w Karsinie.

– W styczniu kierowcy, którzy przywieźli szlam z lakierni do Karsina mówili, że był przygotowany kolejny transport trzech samochodów. Transport ten oczywiście został wstrzymany, ze względu na interwencję policji. I teraz ujawniono jakąś inną firmę, ale też z Inowrocławia, która przywiozła mniej więcej trzy samochody chemikaliów. To nie może być przypadek – mówi jeden z naszych rozmówców – To mogą być ci sami ludzie, a ich działania są podobne, do tego, jak działa zorganizowana grupa przestępcza.

– Słyszałem, że parę dni przed pierwszą aferą po gminie kręcił się samochód na litewskich numerach rejestracyjnych – dodaje drugi – byli w nim ogoleni na łyso młodzi ludzie, którzy wypytywali mieszkańców o zakłady, które upadły, mają długi, albo jakieś kłopoty finansowe. Prawdopodobnie liczyli na zgodę właściciela działki na składowanie odpadów.

– Jesteśmy w stałym kontakcie zarówno z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska, jak i san.-epidem – mówi wójt Roman Brunke – Słyszy się, że takie firmy szukają bankrutów. Jeśli długi przekraczają wartość działki, to właściciel tej działki za pieniądze, mniejsze niż firma zapłaciłaby za legalną utylizację odpadów, zgodzi się na wszystko.

O ujawnieniu składowiska została powiadomiona prokuratura. Jego teren jest zabezpieczony przez policję.

MW

Komentarze