Gmina Kartuzy

KARTUZY. KOLEJNA DYSKUSJA NA STUDIUM UWARUNKOWAŃ I KIERUNKÓW ZAGOSPODAROWANIA

Radni w porozumiewawczym uścisku z burmistrzem

Podczas ostatniej nadzwyczajnej sesji Rady Gminy Kartuzy, momentami dochodziło do sugestywnej i żywej dyskusji między burmistrzem M. Gołuńskim a radnymi. Jednak tym razem wydaje się, że wszyscy stanęli na wysokości zadania i doszło do pewnego porozumienia, z którego zwycięską ręką powinni wyjść …mieszkańcy gminy.

Na sesję burmistrz ponownie zaprosił projektantów studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego gminy Kartuzy, Marcina Struga i Dawida Kruszyłowicza z suwalskiej spółki InterTim, należącej m.in. do Geodezyjnej Izby Gospodarczej. Na początku obrad atmosfera była spokojna, wydawało się, że nawet konstruktywna. Wiceprzewodniczący rady Ryszard Duszyński zapytał na początku co się zmieniło w studium po zmianach, bo nie miał czasu zapoznawać się z 400-stronicowym dokumentem.

– Uchwała intencyjna dot. nowego studium została podjęta przez Radę Gminy w Kartuzach w styczniu 2015 r. i od tego czasu rozpoczęły się prace nad dokumentem, który aktualnie został  państwu przedstawiony.  Stare studium jest „przeterminowane” – powiedział jeden z projektantów M. Strug. Przez ten czas zmieniły się różne przepisy m.in. o ochronie środowiska, zmianie uległy ministerialne rozporządzenia, powstało wiele nowych dróg, itp.. Celem nowego studium było dostosowanie do obecnie obowiązujących przepisów prawnych, a ponieważ gmina Kartuzy rozwija się bardzo dynamicznie, uwzględnić też trzeba było, nowo wydane decyzje o warunkach zabudowy – dodał.

Dworzec a miejsca parkingowe

Po wystąpieniu projektanta, głos zabrał radny Andrzej Bystron, który zadał kilka szczegółowych pytań o przebieg obwodnicy, na które projektant wyczerpująco odpowiedział, przytaczając zapisy studium. Następnie radny A. Bystron,  nawiązał do sposobu zagospodarowania  terenu przejętego od PKP i budowy dworca, w kontekście ilości miejsc parkingowych. Z zapewnień burmistrza minimalnie mniejsza ilość miejsc parkingowych ma być nie odczuwalna.                                                                                                                                  – Powinniśmy docenić to, że udało się nam przejąć teren od PKP za darmo. Warunek był jeden. Działka przejęta od PKP musiała być przeznaczona na cel publiczny. I w ramach inwestycji celu publicznego zostanie wybudowany w tym miejscu węzeł integracyjny do obsługi transportu zbiorowego – zakomunikował burmistrz.

Duma burmistrza M. Gołuńskiego

Ton jakim się posługiwał włodarz gminy nie pozostawiał wątpliwości, że  budowa dworca to doniosłe, epokowe wręcz zadanie dla samorządu.                                                                        – Jeżeli gmina wybrałaby rozwiązanie zgodnie z którym przejęta działka nie zostałaby wykorzystana na cele publiczne, to zgodnie z umową musiałaby zapłacić kwotę stanowiącą równowartość aktualnej ceny rynkowej przedmiotowej działki, na dzień dokonania jej zbycia – poinformował burmistrz. Jestem dumny z faktu, że udało nam się przejąć tę działkę nieodpłatnie. Powinniśmy wszyscy się z tego cieszyć, bo wyraźnie poprawimy standard podróżowania naszych mieszkańców i dalej dynamicznie rozwijamy nasze miasto – kontynuował. Wypowiedź burmistrza nie każdego radnego jednak przekonała. Niektórzy radni milczeli w zamyśleniu, inni z dezaprobatą kiwali głową, nikt nie wyrywał się z brawami ani wyrazami poparcia.

Jednak lekko zaiskrzyło

Przez pierwsze, blisko dwie godziny milczał przewodniczący rady Andrzej Pryczkowski. Nie znaczy to jednak, że nie interesował się przebiegiem sesji. Wręcz przeciwnie. Słuchał uważnie co mają do powiedzenia uczestnicy spotkania. Robił krótkie notatki, zapisując m.in. fragmenty licznych przemówień burmistrza. W końcu nie wytrzymał i zarzucił włodarzowi, ze cofa gminę do „czasu naszych przodków”. Powodem stwierdzenia były prognozy burmistrza, że w godzinach szczytu z dworca odjeżdżać będą 33 autobusy.

– 33 autobusy w ciągu godziny, każdy z silnikiem diesla, zagazują miasto spalinami – poinformował ze spokojem w głosie A. Pryczkowski. Cofa nas pan do czasów minionych, kiedy to nikt nie patrzył na ekologię, a wszędzie jeździły pojazdy generujące wysoce szkodliwe związki do atmosfery. Nie można pozwolić, żeby centrum miasta zniknęło w oparach spalin-dodał.

Na ripostę burmistrza nie trzeba było długo czekać.

– Wszędzie jest tak, że transport zbiorowy dociera do centrów miast. Poza tym 33 autobusy będą tam odjeżdżać w szczycie, a poza szczytem będzie to 17, 12 czy 14 pojazdów. Chyba lepiej, żeby były to 33 autobusy, niż kilkaset samochodów osobowych z jedną osobą wewnątrz – odpowiedział burmistrz. I kto powiedział, że mają to być autobusy z silnikiem diesla. Za dwa lata będą to być może autobusy na gaz – dodał.

Doszło do porozumienia

Pod koniec spore zamieszanie wywołał swą przesadną drobiazgowością radny Treder. W niezbyt ważnej sprawie, zaczął roztrząsać mało istotną z punktu widzenia prawa, formę zapisu fragmentu kompetencji burmistrza, wprowadzając w zakłopotanie nawet obecnego na sali radcę prawnego. Zamieszanie wywołane tą przesadną i niezbyt uzasadnioną troską o szczegół zapisu, trwało prawie pół godziny. Wydaje się jednak, że tym razem troska o dalszy rozwój miasta i gminy wzięła górę nad osobistymi emocjami i uprzedzeniami. Ostatecznie  po kilku drobnych sporach w dalszej części sesji, radni uchwalili studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego gminy Kartuzy.

BM

Komentarze