Powiat kościerski Rolnictwo

Komisje suszowe ciągle pracują

 

O problemach z jakimi borykają się członkowie komisji suszowych z Ryszardem Kleinszmidt  przewodniczącym PIR Kościerzyna rozmawiał Dariusz Tryzna.

Dariusz Tryzna: Ile zostało złożonych wniosków suszowych?

Ryszard Kleinszmidt: 323. Zbieranie zostało już zakończone, nie ma możliwości składania kolejnych wniosków.

DT: Jakie rodzą się spostrzeżenia z analizy? Rzeczywiście jest tak tragicznie?

RK: Cztery tygodnie temu to nawet rolnicy sugerowali optymistyczne zbiory. Potem było koszenie i ludzie rozkładali ręce. Dwa czy trzy tygodnie chodziliśmy po gospodarstwach i te pierwsze szacunki jeszcze się pogorszyły, no bo susza trwała i trwa nadal. Niestety nasz szanowny JUMP suszy w ziemniakach nie widzi. W kukurydzy zobaczył, później, ale jednak. W poprzednim komunikacie suszę w powiecie kościerskim zauważył, teraz popadało i już suszy nie ma. Ożyły, zregenerowały się i wszystko. To jest kuriozum w tym momencie. Myśmy suszę widzieli, jednak zgodnie z poleceniami urzędników wojewody nie możemy jej oszacować. Widzimy suszę w ziemniakach, ale tabelce musimy wpisać zero.

DT: Rolnicy na pewno będą oburzeni takim werdyktem.

RK: A co mamy zrobić? Za chwilę ktoś jedzie z częścią protokołów do wojewody i wiemy, że zostaną odrzucone. Może nie jest to duża ilość, ale sam fakt jest denerwujący. Ktoś tam stwierdza, że suszy w ziemniakach nie ma, gdy ona jest.

DT: Jakie głosy płyna od rolników? Wierzą, że coś dostaną?

RK: Informacja, że można dostać 1000 zł od hektara uspokaja ich, ale jednocześnie zanadto pobudza wyobraźnię. To nie będzie tyle, bo to zależy od poziomu strat i sposobu rozdzielania pieniędzy. Zostało to powiedziane zbyt optymistycznie i zanadto rozbudza nadzieję. Mieliśmy problem z tymi zwierzętami, bo ograniczały. Co prawda dopisywaliśmy wartości zakupionych pasz, ale mamy szacunki strat na podstawie cen ubiegłorocznych i poprzednich. Nie możemy przekroczyć zakupu pasz o więcej niż ilość strat, a ceny mamy dużo wyższe niż w latach ubiegłych. Balot kosztował 100 zł, teraz kosztuje 150 zł.

DT: Co warto dodać?

RK:  Kłopoty z JUNKiem, z interpretacją protokołów, to wyjaśnialiśmy, bo pojawiły się nawet żądania faktur za zakup pasz. To już nam ministerstwo wyjaśniło, otrzymaliśmy odpowiedź, że była to nadinterpretacja. Nie jest potrzebne dokumentowanie na dzień spisania protokołu. Ludzie nie koszą, to nie kupują pasz. Nie ma sklepu z paszami. Ludzie ściągają teraz pasze z Żuław i zdobycie tych faktur było nierealne.

DT: Dziękuję za rozmowę.

Komentarze