Wokół nas

Mam nadzieję, że moja praca została dobrze oceniona i czekam na werdykt

– z przewodniczącym Rady Powiatu Kartuskiego Mieczysławem Woźniakiem rozmawia Dariusz Tryzna

Dariusz Tryzna: Rada Powiatu jest przykładem wysokiej skuteczności i zgodności. Jak osiąga się taką atmosferę zgodnej współpracy?

Mieczysław Woźniak: Przede wszystkim dziękuję radnym, że powierzyli mi funkcję przewodniczącego. Czułem się tym bardzo zaszczycony. Wiem, że to trudna rola, żeby nie dopuścić do wzajemnego obrażania, czy dyskutowania bez efektów, a jednocześnie, żeby dać się wszystkim wypowiedzieć na temat, czyli przede wszystkim o przygotowywanych uchwałach. Mnie cieszy, że w radzie są ludzie, którzy nie podnoszą automatycznie rąk, potrzebują wyjaśnień, uzasadnień, mają czasami inne pomysły. Dzięki temu lepiej zapoznajemy się z tematem i coś, co na początku wydawało się dobre, nieraz udaje się jeszcze bardziej ulepszyć. W ten sposób lepiej współpracujemy i służymy mieszkańcom.

DT: Radni, pomimo różnic, nauczyli się współpracować, ale co wybory dochodzą nowi radni, którzy nieraz chcą bardzo dobitnie akcentować to, co ich od reszty rady dzieli. Jak udaje się ich wdrożyć do tej zgodnej pracy?

MW: Jestem radnym od momentu powstania powiatów. I moje doświadczenie mówi, że trzeba wszystkich radnych słuchać. Uważam, że nikt z tych radnych nie chce tej rady niszczyć. Każdy chce by ona działała, choć niekoniecznie widzi to działanie w sposób taki sam jak pozostali. Każdy coś do tej rady wnosi. Czasami są to rzeczy niemożliwe do zrealizowania, ale wspólne zastanowienie się nad nimi może pokazać możliwości przynajmniej częściowej realizacji tych pomysłów ku pożytkowi całej społeczności. W radzie są potrzebni zarówno radni doświadczeni, jak i młodzi. Pierwsi dobrze opanowali procedury, drudzy mówią o problemach, których moglibyśmy nie zauważyć. I to się potwierdza. Na każdą kadencję wybierani są zarówno starzy, jak i nowi radni. Tak mniej więcej po połowie.

DT: Jak Pan ocenia mijającą kadencję?

MW: Samorząd powiatowy spełnił pokładane w nim nadzieje. Przede wszystkim dlatego, że ściśle współpracował z samorządami gminnymi. Tu należy podkreślić zasługi wójtów, burmistrzów i poszczególnych rad. Razem możemy więcej. Chociażby dlatego, że jeśli wspólnie startujemy w konkursach grantowych, to dostajemy dodatkowe punkty za współpracę. I efekty naszych wspólnych działań widać: poprawił się standard opieki szpitalnej, poprawiła się sieć dróg, powstały ścieżki rowerowe, powstała kolej, myśli się o poszerzeniu jej zasięgu z Kartuz do Sierakowic, do Somonina, a później i do Kościerzyny. W szkolnictwie średnim i zawodowym powstały kierunki kształcenia lepiej dopasowane do potrzeb przedsiębiorców. Osiągnęliśmy sukces, ale to nie znaczy, że już jest dobrze. Są sprawy, w których konieczna jest kontynuacja działań, albo poprawa. Chociażby w obsłudze petentów – zwłaszcza w Wydziale Komunikacji. Tam są kolejki. Trzeba to rozpracować, może np. wprowadzić jakieś sposoby elektronicznej rejestracji. Albo w Wydziale Budownictwa. Powiadamianie interesantów, że złożyli niekompletne dokumenty jest opóźniane przez czas doręczania pism przez pocztę. Może warto wykorzystać połączenia telefoniczne, czy mailowe. To by zaoszczędziło czasu i kosztów.

 

DT: Powiat osiągnął sukces. W rankingu powiatów jest w swojej klasie drugi w Polsce, a Pan mówi, że sporo rzeczy jeszcze należałoby poprawić.

MW: W tym sukcesie mają udział wszyscy: mieszkańcy powiatu, samorządy gminne, samorząd powiatowy i Zarząd Powiatu. Ten sukces uświadamia nam, że obraliśmy dobry kierunek na teraz i na przyszłość i – jeśli taka będzie wola wyborców – w tym kierunku pójdziemy. Nigdy nie jest aż tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Ja też startuję w tych wyborach i obiecuję, że jeśli zostanę obdarzony kredytem zaufania, to nie zawiodę. Za to zaufanie będę serdecznie dziękował. Nie tylko w dzień po wyborach, ale przez całą kadencję swoją pracą.

DT: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w wyborach.

MW: Mamy mądre społeczeństwo. Wie czego oczekuje. Wyborcy znają swoich kandydatów i na pewno większość z nich już podjęła decyzję, na kogo zagłosuje. Potwierdzeniem tej mądrości jest fakt, że ta kampania jest spokojniejsza od poprzednich. Kandydujący widzą, że zbyt agresywna kampania nie przynosi na Kaszubach rezultatów. Mam nadzieję, że moja praca została dobrze oceniona i czekam na werdykt.

 

 

Komentarze