Wywiady

,,…Mam nadzieję, że staniemy ponad podziałami w radzie i ruszymy z rozbudową szkoły w Mściszewicach…”

O bieżących sprawach w działalności Rady Gminy i wspomnieniach o sierpniowej nawałnicy z roku ubiegłego z Kazimierzem Glinieckim przewodniczącym Rady Gminy Sulęczyno rozmawia Dariusz Tryzna

Dariusz Tryzna: Panie przewodniczący – jakimi sprawami zajmuje się teraz Rada Gminy?  Wiem, że choć wakacje, to spraw urząd ma bardzo dużo.

Kazimierz Gliniecki – Do dnia dzisiejszego wszystkie działania rady odbywały się według harmonogramów. Mam tu na myśli wszystkie inwestycje i zadania, które rada planowała. Na chwilę bieżącą mamy olbrzymi problem z rozbudową zespołu szkolno-przedszkolnego w Mściszewicach. Nie udało się do dnia dzisiejszego tej inwestycji wykonać. W tym samym rzucie poszła inwestycja dotycząca rozbudowy przedszkola w Węsiorach i tę inwestycję udało się ukończyć. Na chwilę obecną trwają  tam odbiory i przygotowania do użytkowania w nowym roku szkolnym.

Co do Mściszewic to są takie nadzieje, że być może dostaniemy na nią środki z jakiejś rezerwy. Ja uważam, że nie ma na co czekać. Chciałbym Zaproponować Radzie Gminy, by część inwestycji wykonać z własnych środków. Mieliśmy zaplanowane na nią w budżecie 1,8 mln zł.

Uważam, że połowę tych pieniędzy powinniśmy przeznaczyć na podciągnięcie tej inwestycji do stanu surowego. Później na pewno będzie można pozyskać jakieś środki na dalszy etap. Mam tu na myśli również wyposażenie powstałych sal. Włożone środki z budżetu byłyby wtedy potraktowane jako nasz wkład.

DT: To inwestycja skomplikowana. Z tego co wiem, trzeba zburzyć część istniejących murów, aby w połączeniu z nowymi powstały dodatkowe pomieszczenia. Nie każdemu z wykonawców taka inwestycja pasuje.

KG: Zgadza się, dlatego moja propozycja jest taka, żeby zacząć od dachu. Jeśli zamkniemy dach i okna, to następnym etapem będzie samo przebicie tych pomieszczeń i połączenie ich. Tak jest zaprojektowane: z części powstałych elementów budynku powstaną nowe pomieszczenia przedszkolne. Kolejnym etapem po zamknięciu dachu będzie przebicie tych otworów celem łączenia nowego z tym starym i dalszych prac wewnątrzbudowlanych.

DT: Użył pan określenia, ,,Będę apelował do radnych”. Rzeczywiście, jest to na tyle ważna inwestycja, nie tylko dla społeczności Mściszewic, ale i okolic, że tu potrzeba wspólnych działań. Tylko wspólne działanie może przynieść efekt.

KG: Zgadza się. Gdy przejmowałem przewodnictwo w Radzie Gminy wspólnie z wójtem i rajcami ustaliliśmy listę priorytetowych zadań.  Rzeczywiście, udało się na nią wpisać rozbudowę szkół w Węsiorach i Mściszewicach. Słowo się rzekło i nie możemy poprzestać, gdyż jesteśmy to winni społeczeństwu. Uważam, że dalej powinniśmy zmierzać, aby zrealizować Mściszewice, nie czekając na inne okoliczności. Część pieniędzy powinniśmy zorganizować i doprowadzić te tę inwestycję do stanu surowego – zamkniętego.

DT: Czy samorząd może zaciągać kolejne kredyty, czy emitować obligacje? Chyba nie osiągnęliście jeszcze takich krytycznych wskaźników, które uniemożliwiałyby to. To jest o tyle ważne, bo jak to się mówi – ,,kto szybko buduje, ten tanio buduje”

KG: Mamy zadłużenie nieco ponad 30-procentowe. Ta kwota – 1,8 mln zł – gdyby doszło do uzyskania środków zewnętrznych, byłaby wyemitowana w obligacjach. Dlatego będę apelował do rady, żeby połowę pieniędzy zabezpieczyć, a połowę wyemitować, żeby pociągnąć dalej tę inwestycję.

DT: O problemach z przedszkolem w Mściszewicach jest głośno od kilku lat. Radni te problemy znali – zrozumieli i zaakceptowali rozwiązania. Myślę, że nie będzie takich, którzy powiedzą ,,nie bo nie”

KG: Zgadzam się z panem redaktorem. Cofając się kilka lat wstecz – to przedszkole znajdowało się w remizie, gdzie warunki bardzo ciężkie. Duża wilgoć powodowała, że dzieci chorowały. Co do remizy, to udało nam się, bo jej modernizacja została wpisana do projektu termomodernizacyjnego obiektów publicznych w gminie.

Zarzucono mi na spotkaniu wiejskim, że na początku powinniśmy robić szkołę, a później remizę. Starałem się wytłumaczyć, że dobry gospodarz, dobry samorząd korzysta z okazji. Projekt miał 70-procentowe dofinansowanie i głupotą byłoby z tego nie skorzystać.  Ponadto, to nie my decydowaliśmy o terminie realizacji robót przy remizie, tylko związani byliśmy terminami realizacji całego projektu, a przypomnę – był on międzygminny.

DT: W takim razie, Panie Przewodniczący, przypomnijmy jakie były początki inwestycji  – rozbudowy szkoły w Mściszewicach.

KG: Projekt ruszył, bo otrzymaliśmy pieniądze z rezerwy rządowej. Wójt Bernard Grucza odważnie poprosił o nie byłą premier Beatę Szydło i otrzymaliśmy je. Pierwsza transza została szybko wykorzystana i rozliczona. Czekaliśmy na drugą, aby dokończyć inwestycję.  Środki te spłynęły jesienią 2017. Jednak nikt nie spodziewał się, że będzie nawałnica. Jeśli chodzi o te pieniądze, to cały czas ktoś próbuje nam udowodnić, że gmina była nieprzygotowana. To nieprawda, projekty były gotowe, ale chodziło czas. Pieniądze dostaliśmy na jesień, wszyscy mówili, że będzie wczesna zima, termin rozliczenia był do końca grudnia, więc tak naprawdę zostały tylko dwa miesiące do realizacji. Te pieniądze  zostały przesunięte na pierwsze półrocze 2018 roku, razem z przedszkolem w Węsiorach. I w Węsiorach przetarg poszedł według kosztorysu. Zapłaciliśmy nawet trochę mniej niż się spodziewaliśmy. W Mściszewicach poszło o 700 tys więcej. To było 16. stycznia. Mieliśmy mrozy sięgające -15 stopni. Konsultowaliśmy się z dużymi firmami, które powiedziały nam, że się nie podejmą, bo jest to ryzyko. Firmy tłumaczyły to tym, że jeśli przystąpią do prac, to nie są w stanie tego wykonać, a nie chcą płacić kar umownych.  Wspólnie podjęliśmy decyzję, że będziemy u premiera ubiegać się o przesunięcie dofinansowania na okres letni. Niestety, dostaliśmy decyzję odmowną.

Nie zakładamy jednak rąk i dalej będziemy ubiegać się o dofinansowanie. Próbujemy poprzez Wojewodę Pomorskiego czy Marszałka Województwa.  Jestem tu dobrej myśli

DT: Czyli  liczy pan, że radni gminy zrozumieją jaka jest sytuacja, że powstanie jakiś wspólny front. Każda dyskusja, przesunięcie uchwały na późniejszy termin może być problemem, bo znowu się robi ciasno

KG: Zgadza się. Rzeczywiście, zbliża się już jesień i sytuacja z zeszłego roku może się powtórzyć. Radni myślą rozsądnie i sądzę, że podejmiemy ten temat. Już robimy częściowy zakres prac, które są niezbędne, aby to, co zostało dotychczas zrobione  nie niszczało. Chcielibyśmy jeszcze w tym roku wykonać dach, okna, tak żeby budynek zamknąć. Projekt będzie odrobinę zmieniany, tak aby było taniej i jak najwięcej wykonać ze środków własnych.

DT: Jak w takim razie ma wyglądać teraz mapa drogowa tej inwestycji?

KG: Tak jak powiedziałem wcześniej –kosztorys tej inwestycji jest już tworzony. Na najbliższej sesji, która obędzie się 14. sierpnia będzie przedstawiony radnym. Będziemy wiedzieć o jakich kwotach mówimy. Ruszyły też inwestycje drogowe ponawałnicowe, ale nadal priorytetem pozostaje przedszkole. Zresztą, nie ukrywałem tego wcześniej. Co nam da, że będziemy mieli fajną drogę, a nie będzie przedszkola? Gmina się rozbudowuje, mamy coraz więcej mieszkańców. Myślę, że społeczeństwo i radni zrozumieją takie działania. Działania rady pokazały, że myślimy po gospodarsku.

DT: Przed nami tylko dwa miesiące działań Rady. Za moment zacznie się kampania wyborcza.. Nie obawia się pan, że może to rzutować na takie a nie inne zachowania radnych?

KG: Zgadza się, pewnie będzie to rzutowało, ale mam nadzieję, że staniemy ponad podziałami. Trzeba wytłumaczyć społeczeństwu, że te inwestycje, które zaczęliśmy, a nie skończyliśmy, to nie wina bezpośrednich zaniedbań ze strony wójta czy samorządu, tylko sytuacji, jaka się wytworzyła. Nie mówię tak, aby wybielać jakieś osoby Myślę, że nie mamy sobie nic do zarzucenia. Owszem, też zadajemy sobie pytanie: czy mogliśmy zrobić coś więcej?

DT: Panie Przewodniczący, minął dokładnie rok od nawałnicy. Czy z perspektywy tego czasu, uważa Pan, że wtedy podjęliści właściwą decyzję – pomagać przede wszystkim ludziom, a działania inwestycyjne przesunąć na później? 

KG: Nadal uważam, że ważniejsza na pewno była pomoc doraźna po przejściu nawałnicy. Ludzie potrzebowali wszelakiej pomocy, a ta spływała ze wszystkich stron. Bezpośrednio po nawałnicy do walki z jej skutkami rzucili się strażacy – ochotnicy praktycznie ze wszystkich jednostek gminy. Później dołączyli ci zawodowi.  Generalnie pracowały tu jednostki nie tylko z naszego powiatu.

Walka z likwidacją skutków nawałnicy była wtedy najważniejsza. Do tego doszła pomoc dla poszkodowanych. Zostały uruchomione środki od wojewody, na bieżąco rozdzielane. Nie chcę już teraz mówić, czy  były wystarczające. Myślę, że to co wtedy zostało zrobione, zostało zrobione na tamtą chwilę prawidłowo. Ratowanie życia i zdrowia to priorytet w każdej sytuacji. Pracuję w PSP, z komendantem powiatowym Romualdem Pitułą udaliśmy się na miejscu, osobiście tutaj dowodziłem w tych pierwszych godzinach po przejściu nawałnicy. Ogrom zniszczeń był bardzo duży, nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem. Myślę, że nikt z jednostek, które tam pracowały, nigdy wcześniej czegoś takiego nie widział. To było jak obrazy widziane gdzieś w telewizji.

DT: Panie Przewodniczący, wspomniał Pan o udziale strażaków w likwidacji skutków nawałnicy. Z tego co wiem, występowała też pomoc międzysąsiedzka, pomoc firm. Pan, jako osoba będąca członkiem sztabu kryzysowego, najlepiej wie jaka to była pomoc i jaka była jej skala?

KG: Ogrom tragedii powoduje, że ludzie zaczynają się jednoczyć i wszystko inne odchodzi na dalszy plan. Najważniejsza jest pomoc drugiemu człowiekowi. Tutaj to zagrało. Jako Przewodniczący Rady Gminy chciałbym podziękować samorządom gmin sąsiednich za środki, które spływały na konto gminy z przeznaczeniem na konkretne cele. Dziękuję też materiały budowlane, które zostały dostarczone do poszkodowanych. Chciałbym podziękować firmom,darczyńcom za ciężki sprzęt budowlany, który został udostępniony do usuwania skutków nawałnicy, za wszelką pomoc, która gminie została dostarczona. Mieszkańcy zdali egzamin. Takie tragedie łączą ludzi.

DT: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w realizowaniu inwestycji.

Komentarze