Wokół nas

Obniżka pensji, ale nie jakości pracy

– z Andrzejem Pollakiem, wójtem gminy Nowa Karczma rozmawia redaktor naczelny Dariusz Tryzna

Dariusz Tryzna: Nowe regulacje prawne ustalające pensje wójtów na niższym, niż dotychczas poziomie uderzą także w pana osobiście. Czy mógłby pan skomentować tę zmianę przepisów?

Andrzej Pollak: Zadaniem wójta jest dbałość o przestrzeganie prawa. Jeśli takie prawo weszło w życie, to ma on obowiązek przedłożenia projektu uchwały radzie. Natomiast samo rozstrzygnięcie należy do radnych, bo przecież są widełki. To nie jest tak, że pensja zostanie obniżona do maksymalnej kwoty tych widełek. Jeśli taka będzie wola rady – ta obniżka może być większa. Ja taką uchwałę obniżającą mi pensję przygotowałem i teraz czekam na zajęcie stanowiska przez radę.

DT: To co pan powiedział dotyczy procedury działania i jest oczywiste. Ale przecież nowe przepisy budzą też spore emocje.

AP: Nic dziwnego. Muszą budzić emocje, gdy dochodzi do sytuacji, że skarbnik będzie miał wyższe wynagrodzenie zasadnicze od wójta. A tak się zdarza w wielu gminach.

DT: Jest pan nie tylko wójtem, ale też wiceprezesem Związku Gmin Pomorskich. Jakie jest stanowisko związku w tej sprawie?

AP: Dyskutowaliśmy na ten temat wśród członków. Tu emocje budziła podstawa takiego obniżenia. Wydawało się, że mieliśmy kontrakty na 4-letnią kadencję. Jeśli wprowadza się obniżki, to albo powinno być, jak w przypadku każdego innego pracownika, czyli za 3-miesięcznym wypowiedzeniem, albo wprowadzamy to od nowej kadencji i wtedy sytuacja jest czytelna. Według naszej korporacji i nie tylko, uważamy, że takie działania mają charakter zagrania pod publiczkę. Rząd przyznał sobie wysokie nagrody a w efekcie karani są wszyscy od Sejmu poczynając na samorządach kończąc. „Kowal zawinił a cygana powiesili”.

DT: To, że wójtom, których ta regulacja dotyka osobiście, nie podoba się ona jest naturalne.

AP: Mówiąc, że to nie jest dobra droga nie miałem na myśli swoich odczuć. Oczywiście – taka droga jest możliwa. Możemy uznać, że państwo ma działać centralistycznie, a samorząd powinien zajmować się tylko wąską grupą zagadnień. Tak się dzieje w wielu landach niemieckich, gdzie często ten wójt – burmistrz pracuje gdzie indziej, a nadzór nad gminą sprawuje niemal społecznie. Wtedy rolę rzeczywistej władzy przejmuje albo jednostka wyższa, albo sekretarz. Tylko, jeśli chcemy iść w tym kierunku, powinniśmy najpierw mieć merytoryczne rozwiązania dotyczące podziału kompetencji.

Obniżki te dadzą znikome oszczędności samorządom. Na przykład ja sam nie miałem maksymalnej stawki wynagrodzenia.  Stąd trudno u nas mówić, że obniżka mojej pensji w sposób istotny wpłynie na budżet gminy.

DT: Dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że wójtowie po obniżeniu im pensji nie obniżą w tym samym stopniu jakości swej pracy.

AP: Na pewno nie.

 

Komentarze