Powiat kościerski

POWIAT KOŚCIERSKI. PRZYDROŻNE DRZEWA-ZABÓJCY

Mchy i porosty ważniejsze od ludzi

Śmiertelny wypadek w Rybakach, gdzie zabójcą okazało się przydrożne drzewo i inne niepokojące sygnały dochodzące z kościerskich gmin stały się powodem akcji starostwa kościerskiego. Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu kościerskiego pochodzące od drzew zagrożenie było jednym z gorętszych tematów obrad.

Przypominamy: w końcu ubiegłego roku w Rybakach przydrożne drzewo złamało się, spadło na samochód i zabiło jadące w nim 7-letnie dziecko. Droga biegła przez tereny należące do Lasów Państwowych. Jak stwierdził protokół powypadkowy, złamało się na wysokości 3-4 m. Przed wypadkiem było jednak zdrowe. Jedyną przyczyną tragedii był silny wiatr. Pani starosta przypomniała również, że w tym czasie były ogłaszane ostrzeżenia dla mieszkańców o silnym wietrze..

Jest niebezpiecznie…

Niestety jak alarmują już od kilku miesięcy strażacy po sierpniowej nawałnicy stan wielu drzew jest niebezpiecznie zły. Zostały „zmęczone” wichurą. W wielu miejscach odsłonięte przez to, że sąsiednie powywracały się lub połamały.
– Jeżeli przyjdzie większy śnieg czy wichura możemy się spodziewać dalszych tego typu wypadków – mówił w grudniu dh Piotr Laska z OSP Raduń.

– Staramy się wspólnie z nadleśnictwem i jednostkami nam podległymi, aby do takiej tragedii już nigdy nie dochodziło. Jednak stwierdzenie, że drzewo nie było chore, ani uszkodzone oznacza, że był to tragiczny, nieszczęśliwy wypadek, a nie czyjeś zaniedbanie. Oczywiście nie ogranicza to w niczym możliwości rodziny dochodzenia swoich praw – podsumowała dotychczasowe działania w sprawie starosta Alicja Żurawska.

Dyskusję na ostatniej sesji rady powiatu wywołała interpelacja radnego Piotra Gierszewskiego.
– W okresie świąt doszło do tragedii – powiedział – Warto się zastanowić, w jaki sposób możemy usunąć zagrożenie przy drogach powiatowych.

Władze powiatu nie są bezczynne

Na interpelację odpowiedziała starosta Alicja Żurawska. Mówiła o podjętych przez władze powiatu działaniach. Zarząd Dróg Powiatowych i Państwowa Straż Pożarna zorganizowały przegląd przydrożnych drzew. Podczas akcji usuwano niebezpieczne gałęzie. Wiele zagrożeń mieszkańcy sami zgłaszali do starostwa, a nawet osobiście do pani starosty. Władze powiatu zaapelowały do nadleśnictw i właścicieli lasów prywatnych o podobny przegląd drzew. Pani starosta zadeklarowała, że jeśli Zarząd Dróg Powiatowych wykorzysta pieniądze przewidziane w budżecie powiatu na wycinkę drzew, postara się zwiększyć ten limit finansowy. Jednocześnie poinformowała radnych, że w ubiegłym roku ZDP nie wykorzystał 40 tys. zł przeznaczonych na wycinkę drzew. Przypomniała też, że powiat kościerski na lesistość w granicach 60%, a więc statystycznie prawdopodobieństwo wypadku z udziałem drzewa jest tu większe, niż gdzie indziej.

Można tylko apelować do ministra

Niestety nie zawsze można usunąć zagrożenia. Często wycięcie niebezpiecznych drzew jest niemożliwe ze względu na przepisy ochrony środowiska.
– Nie możemy usunąć wszystkich niebezpiecznych drzew przy drogach powiatowych – mówiła starosta – Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska twierdzi, że nie może wydać zgody na wycięcie niebezpiecznych drzew, bo na nich znajdują się bowiem mchy i porosty prawem chronione. Stąd niemożliwe jest ich wycięcie. Ja zaś nie podejmę się przesadzenia na nasz koszt tak wielkich, starych drzew, a RDOŚ nie ma na to środków. Zresztą nie ma to sensu. Jesteśmy więc w niezbyt komfortowej sytuacji. Możemy tylko, jeśli taka będzie wola rady, zaapelować do ministerstwa, by zajęło się tym tematem, bo tylko ustawy i rozporządzenia odgórne mogą nieco rozluźnić te restrykcyjne przepisy.

Drzewo było zdrowe

Jeśli chodzi natomiast o sam wypadek w Rybakach – złamane przez wiatr drzewo rosło na terenach należących do Lasów Państwowych, Jak stwierdził protokół powypadkowy, złamało się na wysokości 3-4 m. Przed wypadkiem było jednak zdrowe. Jedyną przyczyną tragedii był silny wiatr. Pani starosta przypomniała również, że w tym czasie były ogłaszane ostrzeżenia dla mieszkańców o silnym wietrze..
– Staramy się wspólnie z nadleśnictwem i jednostkami nam podległymi, aby do takiej tragedii już nigdy nie dochodziło. Jednak stwierdzenie, że drzewo nie było chore, ani uszkodzone oznacza, że był to tragiczny, nieszczęśliwy wypadek, a nie czyjeś zaniedbanie. Oczywiście nie ogranicza to w niczym możliwości rodziny dochodzenia swoich praw – podsumowała starosta.
Zaproponowano, aby na najbliższą sesję zaprosić przedstawicieli Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku i z nimi omówić tą trudną i ważną dla mieszkańców sprawę.

Do tematu będziemy wracać.
Dariusz Tryzna

Komentarze