Powiat kościerski

POWIAT. ROŚNIE ZAGROŻENIE POŻAROWE NA TERENACH PONAWAŁNICOWYCH

Głupota ludzka przyczyną pożarów

Coraz większe zagrożenie pożarami na terenach lasów powalonych ubiegłoroczną nawałnicą. W powiecie kościerskim w przedostatni weekend doszło do trzech takich zdarzeń. Najpoważniejszy pożar objął prawie 4 ha terenów Nadleśnictwa Lipusz. Przyczyną było niedogaszone ognisko, w którym palono gałęzie z prywatnego lasu.

O wyjątkową ostrożność i rozsądek do mieszkańców i turystów apelują leśnicy i strażacy. Jest tak sucho, że wystarczy iskra, by doszło do tragedii. – Ściółka ma w tym momencie wilgotność ok. 11%. Dla zobrazowania można powiedzieć, że wilgotność papieru to 10%. Więc ta ściółka w tym momencie jest tak sucha jak papier – ostrzega Anna Kukier, rzecznik Nadleśnictwa Lipusz.

Nie wyrosły jeszcze rośliny, jest sama ściółka

W lasach największe zagrożenie pożarowe pojawia się latem i wczesną wiosną. – Mamy właśnie taki okres. Jeszcze nie wyrosły świeże rośliny, które wytwarzają wilgoć i występuje w lesie sama ściółka. To wzmaga zagrożenie pożarowe – tłumaczy Anna Kukier. Sytuację pogarszają konsekwencje ubiegłorocznej nawałnicy. Choć na wielu terenach już uprzątnięto połamane drzewa, zostało tam jednak sporo materiału łatwopalnego. – Zostało mnóstwo drobnych gałęzi, kora, igliwie, czego tak naprawdę nie sposób zebrać. To powysychało i stanowi ogromne zagrożenie – dodaje bryg. Tomasz Klinkosz, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Kościerzynie. Skutki tej sytuacji odczuli kościerscy strażacy w niedzielę 8 kwietnia. Na terenie jednego z najbardziej zniszczonych nawałnicą leśnictw w Dywanie spaliły się 4 ha terenu, w tym ponad 2 ha zrębu leśnego i 1 ha młodnika. W kilkugodzinnej akcji gaśniczej udział wzięło 8 wozów strażackich z JRG Kościerzyna, OSP Dziemiany, OSP Raduń, OSP Trzebuń, OSP Studzienice, OSP Ugoszcz, OSP Sominy oraz samolot gaśniczy. – Ten samolot stacjonuje w Borsku na potrzeby Nadleśnictwa Lipusz. Błyskawicznie pojawił się na miejscu, dokonał czterech zrzutów wody, co przytłumiło ten pożar i pomogło strażakom szybciej go ugasić – mówi bryg. Tomasz Klinkosz. Ogień był tak groźny, że przedostał się nawet w stosy już przygotowanego do wywózki drewna. Zatrzymała go droga asfaltowa. – I gdyby nie to, że ten pożar udało się zatrzymać na dywańskiej szosie, to nie wiem dokąd by doszedł, może nawet do Lipusza? To jest przerażające, ale takie są fakty – dodaje komendant kościerskiej PSP.

Przyczyną zawsze ludzie

Według wstępnych ustaleń strażaków przyczyną pożaru z 8 kwietnia w Nadleśnictwie Lipusz było niedogaszone ognisko na terenie prywatnym. – Ogień wydostał się z niedogaszonego w sobotę ogniska. W niedzielę pojawił się wiatr, rozdmuchał ognisko i ogień przerzucił się na teren lasu – mówi komendant kościerskiej PSP. Leśnicy i strażacy przypominają o zakazie palenia gałęzi i ognisk w lasach. – Przebywanie z otwartym ogniem jest zabronione w lesie i w odległości 100 m od lasu – mówi Arkadiusz Bronk, zastępca Nadleśniczego Nadleśnictwa Lipusz przypominając, że za złamanie tego zakazu grozi mandat do 500 zł,a jeśli policja udowodni winę osobie, z której powodu doszło do pożaru, to ta osoba zapłaci za koszty akcji gaśniczej, które są ogromne. Sytuację na terenach leśnych patrolują intensywnie służby leśne. – Mamy dyżury przeciwpożarowe na wieżach i na terenie Nadleśnictwa. Wciąż jeżdżą patrole i kontrolują – dodaje Anna Kukier. Według szacunków strażaków przyczyną większości pożarów w lasach jest nieostrożność ludzi. – Głupota, nieodpowiedzialność, brak wyobraźni, tego typu określenia można by mnożyć – mówi bryg. Klinkosz.

acd

Komentarze