Gmina Przodkowo Powiat kartuski

PRZODKOWO. MIEJSCOWI UCZNIOWIE MAJĄ „POD GÓRKĘ” Z W-FEM.

Kiedy przychodzą chłody uczniowie przodkowskich szkół mają nie lada problem z lekcjami w-f. Uczący się w gimnazjum i ZSP mogą ćwiczyć tylko w odległej o 800 m hali sportowej. Ta, aby sprostać zapotrzebowaniu musi być dzielona na trzy.

Od kiedy zaczął funkcjonować Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Przodkowie, czyli 20 lat jego uczniowie jesienią i zimą lekcje w-fu mają na zewnątrz. Dotyczy również gimnazjalistów, dla których gmina wydzierżawia w ZSP pomieszczenia. Przez ten cały czas codziennie uczniowie tych szkół muszą przejść do oddalonej o 800 m hali. Tam i z powrotem. W śniegu i mrozie. Najgorzej jesienią, kiedy słoty dają w kość uczniom.

Takich jak ta przejść codziennie jest 6-8. Wszyscy uczniowie podczas przerwy powinni przejść do hali, ale część z nich jedzie samochodami. A ja odpowiadam za nich, kiedy są na zewnątrz szkoły. Jak ja mam być równocześnie policjantem i nauczycielem – pyta mnie podczas wspólnego powrotu do szkoły rozgoryczony nauczyciel w-fu. Okazuje się że jego koleżanki zachorowały i teraz musi sam codziennie wszystkie klasy prowadzić na w-f. Nawet nie ma kiedy zjeść śniadania.

Mówią nauczyciele…

Przodkowska hala do godz. 16 wygląda zupełnie inaczej niż kiedy odbywają się w niej festyny. W poprzek biegną dwie stalowe liny, na których rozwieszono siatkę. To takie pomysłowe przepierzenia dzielące ją na trzy części. Każda wielkości boiska do siatkówki. Na każdej z nich równocześnie odbywają się lekcje w-fu z trzech szkół- od pierwszaków z podstawówki po „pannice” z technikum. Pobrzmiewają gwizdki nauczycieli.

Poza siatkówką na inne gry zespołowe uczniowie nie mają co liczyć. Według nauczycieli dzielenie sali utrudnia realizowanie programu.

– Salę mamy do dyspozycji do godzimy 16, bo później ajent ją wynajmuje odpłatnie. Jest ona podzielona na trzy części i nie jest możliwe takie załatwienie, żeby przynajmniej jeden raz w tygodniu dysponować całą salą. Największym problemem jest bardzo duże obłożenie. Zawsze jednocześnie ćwiczą tam 3 grupy, a czasami wprowadza się tam 2 klasy ze Szkoły Podstawowej. Jest też pewne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Bramki są na stałe przymocowane do podłoża i ajent nie zgadza się na ich rozmontowanie na czas lekcji. Podczas ćwiczeń może zdarzyć się, że dziecko na taką bramkę wpadnie. Nie możemy w ten sposób realizować całego programu. Nadrabiamy to, kiedy jest ciepło i możemy ćwiczyć na „orliku” – mówią nauczyciele wf.

– W tym roku miała zacząć się budowa, ale jak to będzie, to się okaże. U nas w kraju szkolnictwo traktuje się po macoszemu- komentuje jeden z nich.

i dyrektor ZSP

Według Kazimierza Klasa brak sali nie tylko utrudnia pracę szkoły, ale też zagraża bezpieczeństwu i zdrowiu uczniów.

– Uczniowie rozgrzani i spoceni po lekcji wf wracają do szkoły – mówi dyrektor – Bardzo często mam sygnały od rodziców, że po lekcji wf dziecko wróciło do domu przeziębione. Utrudnia to też pracę nauczycielom wf. Mają oni 4 lekcje, więc muszą 4 razy przyprowadzić i odprowadzić uczniów. To nie tylko jest uciążliwość, ale też skraca efektywny czas lekcji, mówi Kazimierz Klas.

Okazuje się, że jego placówka jest jedyną w powiecie szkołą ponadgimnazjalną, która nie ma sali gimnastycznej. Jej powstanie miało być trzecim etapem budowy szkoły ale mija już 20 lat i tego etapu nie widać.

Potrzeba sali jest potężna. Mam ponad 300 młodzieży i martwi mnie, że oni nie mogą się rozwijać fizycznie. Gdybym miał salę to nie tylko umożliwiłoby pełniejszą realizację programu, ale też stworzyłoby warunki do prowadzenia dodatkowych zajęć sportowych dla uczniów – martwi się dyrektor ZSP.

Dariusz Tryzna

Komentarze