Wokół nas

Przybyliśmy, przedstawiliśmy, zwyciężyliśmy!

 Odyseja Umysłu

Piątkowa noc. Przed prezentacją.

Większość uczestników konkursu śpi głębokim snem . Życie w kampusie uniwersyteckim w Iowa niemalże zamarło. Jedynie grupa z Sierakowic wciąż jest na nogach. Pracują- naprawiają scenografię.  Kilkanaście godzin przed występem wywróciło się  drzewo, kluczowy element scenografii  całego przedstawienia. Połamane gałęzie, wykrzywiony pień .Załamka!

Naprawa zajęła im całe sześć godzin. Spać jednak nie poszli. Zgodzili się że muszą jeszcze poćwiczyć. Mieli powód.  Ze względów logistycznych scenografia znalazła się w Stanach wcześniej, więc w Polsce próby były ,,na sucho” – bez rekwizytów czy kostiumów. Dopiero w USA można było rozpocząć prawdziwe przygotowania.

Zawzięli się bo wiedzą o co idzie gra. Zwycięstwo w tym konkursie to prestiż dla  nich, dla szkoły i  dla Polski. A przecież jeszcze niedawno nie byli pewni wyjazdu. Organizatorzy Odysei nie zapewniali ani przelotu ani pobytu. Trzeba było samemu znaleźć pieniądze. Pomogli sponsorzy o których zawalczyła szkoła. Dał urząd a resztę „wysupłała” dyrekcja szkoły. Udało się!

Coś ich uskrzydla. Nie czują zmęczenia. Wiedzą że aby zwyciężyć muszą dać z siebie wszystko. Kończą o godz.3 nad ranem. Świta.

Sobota rano. Dzień prezentacji.

Już o godz.8 byli w „Steyhenc  Audytorium” .Najpierw należało przedstawić dokumentację związaną z przygotowaniem  występu. Organizatorzy  Odysei chcieli wiedzieć  np. ile kosztowały przygotowania. Wymogi były konkretne-nie więcej niż 120 USD.

Występ wyznaczono im na godz.9 . Przed nimi miała wystąpić grupa z bardziej znanej pomorskiej szkoły-z „ Topolówki”. Tuż przed wejściem na scenę znowu dopadł ich pech. Zerwała się i rozbiła jedna z filiżanek- istotny  element dekoracji. Była na żyłce bo tego wymagała scenografia. Rzucili się aby zabezpieczyć pozostałe i ruszyli na scenę. Niech się dzieje wola nieba.

Występ trwał niecałe 8 minut. Tylko i zarazem aż osiem minut. Już w jego trakcie zauważyli że wzbudzili zainteresowanie. Zburzyli przyjęte tabu. Na kamiennych dotąd twarzach sędziów pojawił się najpierw podziw a póżniej coraz większy uśmiech. Zaczęły trzaskać aparaty w telefonach. Schodząc ze sceny wiedzieli że będzie dobrze.

Sobota godzina 20-22. Gala konkursu.

Do Hilton Coloseum na uroczystą galę przybyło 8,5 tyś młodych uczestników tegorocznej Odysei Umysłu. Startowano   przecież do 5 tematów przedstawienia a każdy z nich miał jeszcze 4 grupy wiekowe. Od uczniów podstawówki po studentów. Każdy temat i każda grupa była oceniana z osobna.

Światła stroboskopowe, muzyka ,gwar i emocje. Ogromne emocje. Początek uroczystości to przemowy twórców konkursu……

Ale im co innego było w głowach. Niecierpliwie czekali na ogłoszenie werdyktu sędziów. Obok nich inne polskie grupy. Każda z nadzieją na sukces.

Padają nazwy zdobywców 6 ,5 i kolejnych miejsc. .  W końcu nadszedł ten moment: zostało już tylko jedno miejsce, miejsce lidera. To właśnie wtedy konferansjer wyczytuje: ,,World champions: Szkoła Podstawowa nr.2, Sierakowice, Polska!”  .

Wielki wybuch radości. Padają sobie w objęcia i dopiero póżniej ruszają biegiem w kierunku sceny. Odbierają medale. kiedy wracają na swoje miejsce po drodze  gratulują im wszyscy. U góry na miejscu  do gratulacji im rzucają się inne grupy polskie. Póżniej przychodzi czas na piękne słowa od dyrektora polskiej edycji Odysei.  Celebra trwa w najlepsze. Okazuję się że z 29 polskich grup aż 20 zostało ocenionych pomiędzy 6 a 1 miejscem. Ale najwyżej Oni –ekipa z Sierakowic.

Póżniej był już tylko  bankiet…..
Niedziela .

Opuszczają Chicago i lecą do Nowego Jorku.  Zasłużyli na tydzień odpoczynku. Wypełniają go zwiedzając to słynne miasto. Zaczęli Time SQARE ,Statuy Wolności i przez nastepne dni zwiedzali to co najciekawsze, najwyższe i najdziwniejsze dla tego miasta. Wylecieli w czwartek wieczorem iaby przez Oslo dotrzeć do Gdańska.

Piątek.

Na lotnisku na Mistrzów Świata czekała feta. Przygotowali ją koledzy –Odyseusze koledzy z innych sierakowickich grup, przyjaciele, nauczyciele, rodzina.

-Na  początku nie wierzyliśmy. Słuchaliśmy tego, jak wyczytują listę, a nas ciągle nie było. Wiedzieliśmy, że zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, ale powoli zaczynałam godzić się z faktem, że tym razem nie powiodło się to tak, jak mieliśmy nadzieje. W pierwszym momencie zabrakło nam słów, a potem po puchar puściliśmy się biegiem. Michał prawie spadł ze schodów, a ja chyba nadwerężyłam kostkę – mówi Marianna Geniusz, jedna z Odyseuszek.

-Już po występie nadzieje były duże. Według ,,surowej punktacji”, czyli tej, którą otrzymujemy niemal bezpośrednio po występie, wypadliśmy bardzo dobrze. Obawialiśmy się jednak, czy do ,,bardzo dobrze” wystarczy – rywalizowaliśmy przecież z całym światem – mówi Eliza Piotrowska, jedna z trenerek Odyseuszy – Tak naprawdę fakt, że zwyciężyliśmy dotarł do nas później, gdy już wszyscy razem usiedliśmy w nowojorskim hotelu, zgromadzeni wokół pucharu.

Młodzi ludzie pokazali, że mimo faktu, że pochodzą z niewielkiej miejscowości, to nie mają żadnych kompleksów wobec zespołów z olbrzymich aglomeracji z całego świata.
-Mocno pomogły nam inne polskie drużyny. Nie było między nami wrogości – oni gratulowali sukcesu nam, my im. Byliśmy razem, byliśmy wśród swoich. Dzięki temu nie musieliśmy się bać – podkreśla Michał.
-To było dopiero nasze drugie podejście do Odysei. W zeszłym roku udało nam się zająć trzecie miejsce w Polsce i ruszyć na Eurofestiwal na Białorusi. Tamte doświadczenia bardzo nam pomogły. – dodaje Eliza Piotrowska.

Sukces osiągnięty przez sierakowicką młodzież jest niebywały. To dzięki nim możemy powiedzieć z dumą: Mamy na Kaszubach mistrzów świata.

Kacper Labuda i Dariusz Tryzna

Zdjęcia dostępne na naszym Facebooku.

Komentarze