Wokół nas

Rada postawiła na swoim. Burmistrz absolutorium nie dostał!

Kartuzy. Sesja Rady Gminy

Piątkowa sesja Rady Gminy Kartuzy przejdzie do historii. Mimo pozytywnej opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej, komisja rewizyjna wnioskowała o nieudzielenie burmistrzowi Kartuz absolutorium. Radni w głosowaniu podzielili tę opinie.

Można było spodziewać się, że sesja będzie burzliwa. Już wcześniejsza opinia komisji rewizyjnej i wypowiedzi medialne jej przewodniczącego A. Bystronia byłyby wystarczającą zapowiedzią. Przy tym większość obserwatorów życia publicznego uważała, że „postraszą, postraszą a później i tak dadzą” – jak to było w latach poprzednich. A jednak…

Zaiskrzyło na starcie

Ledwie tylko rozpoczęła się sesja a już radni Porozumienia Samorządowego zarzucili burmistrzowi, że celowo manipuluje data sesji.

-Pan burmistrz chyba wiedział, że dziś jest zakończenie roku szkolnego. W skład rady wchodzą nauczyciele. Liczył pan na ich nieobecność na sesji? – zarzucił radny Jerzy Pobłocki.
Tłumaczenia burmistrza nie zostały zaakceptowane przez radnych, nie pozwolili oni też burmistrzowi na przesunięcie sprawy absolutorium na początek sesji.

 

Buchnął płomień konfliktu

Procedowanie kolejnych punktów programu sesji jeszcze bardziej rozpalało emocje obradujących. Przy punkcie dotyczącym alkoholu ognisko konfliktu zapłonęło na dobre. Podsycały je kolejne wystąpienia radnych opozycji. Liderem był radny Jerzy Pobłocki. Przy procedowaniu punktu dotyczącego sprzedaży działek doszło do eskalacji sporu.

 

Widać, że obecni byli świadkami jak przerodził się on w starcie dwóch osób – burmistrza M.G Gołuńskiego i radnego J. Pobłockiego.

-Nieco ponad 100 złotych za metr, to śmieszna cena! – grzmiał radny. – Te działki mają przeznaczenie rekreacyjne, w każdej chwili mogę przyprowadzić inwestorów, którzy są w stanie wyłożyć 3 razy takie pieniądze. To jest przekręt! – grzmiał radny.

Burmistrz nie pozostawał mu dłużny:
-Jeśli są tacy inwestorzy to proszę ich przyprowadzić. Gdy wcześniej rozmawialiśmy o sprzedaży tych działek, to nikt nie zgłaszał pretensji – ironicznie odpowiadał Grzegorz Gołuński. Odwołał się także do dawnego konfliktu między gminą a Jerzym Pobłockim

-Rozumiem, że żywi pan żal za odebranie panu drogi pod gminną inwestycję. Uważam jednak, że nie powinien pan przejawiać tego podczas sesji. To są prywatne sprawy.

 

I znowu kartuski rynek

 

Kością niezgody był także kartuski rynek. Radni zarzucali burmistrzowi nieprzystosowanie się do ustaleń rady. Płyty, którymi wyłożony jest deptak, są z gresu, a miały być marmurowe.

-Pytam się – kto dał im na to przyzwolenie? Chcę także wiedzieć, czy ci, którzy wykonują ten remont, to praktykanci? Bo oni się tu chyba uczą. Te płyty są krzywe jak fale Dunaju – Jerzy Pobłocki nie ustawał w atakach.

Adwocem burmistrz kartuz

– A kto wyraził zgodę na tą inwestycję? Na budowę parkingów? Czy promenady czy inne inwestycje? – pytał retorycznie burmistrz. – Przecież ja tylko wykonuję uchwały podjęte wcześniej przez was – sam odpowiadał.

Spór ten, słowna utarczka pomiędzy radnymi Porozumienia Samorządowego doszedł do takiego stadium, że goście przybyli na sesję poczuli się zniesmaczeni sytuacją.

Żale burmistrza

Kiedy wreszcie doszło do procedowania uchwały absolutoryjnej burmistrz Kartuz nie krył żalu do komisji rewizyjnej. Zarzucił jej przewodniczącemu Andrzejowi Bystroniowi, że ten nie dawał mu dojść do słowa w trakcie spotkań komisji.

-Panie burmistrzu, komisja spotykała się kilkukrotnie. Pan był obecny dopiero na ostatnim spotkaniu, gdy już wszystkie wątpliwości zostały rozstrzygnięte i próbował wprowadzać korekty. Komisja podjęła już wtedy decyję i spisywała oficjalne oświadczenie i było zbyt późni na pańskie uwagi – odparł Andrzej Bystroń.

Czy to nonszalancja czy polityka?

 

Punktem kulminacyjnym starcia M.G Gołuńskiego z radnymi Porozumienia Samorządowego była sytuacja gdy przed odczytaniem sprawozdania burmistrza z wykonania budżetu, część radnych demonstracyjnie opuściła salę.

– Wszyscy znamy to oświadczenie, po co mamy go wysłuchiwać? – rzucił Jerzy Pobłocki i razem z trójką radnych demonstracyjnie opuścił salę obrad. Burmistrz odczytał swoje sprawozdanie.

Nie przekonało ono wszystkich radnych Porozumienia Samorządowego. Tylko 9 radnych było za udzieleniem absolutorium. 10 opowiedziało się przeciwko.

 

Zdecydowały względy osobiste

 

-Ja rozumiem, że można mnie lubić albo nie. Nie wierzę jednak, by ktokolwiek przekładał swoje sympatie na takie głosowanie. Absolutorium dotyczy wykonania budżetu, nie może być narzędziem walki politycznej. Gmina Kartuzy należy do tych gmin, które najlepiej wykorzystują europejskie dofinansowania. Zarówno ja, jak i moi współpracownicy włożyliśmy ogromny wysiłek w to, by miasto spełniało ogólnopolskie standardy. RIO nie znalazło żadnych uchybień w naszym postępowaniu – mówił burmistrz po zakończonym głosowaniu, oznajmiając wyraźnie, że brak absolutorium to nie kwestia niewykonania budżetu, a jedynie prywatne działanie radnych, dążących do osłabienia jego pozycji.

 

Skutki decyzji

 

Tegoroczny brak absolutorium ma jednak jedynie znaczenie wizerunkowe. Gdyby decyzja ta zapadła w innym momencie, należałoby przeprowadzić referendum w sprawie odwołania burmistrza, jednak ze względu na fakt, że bieżący rok jest rokiem wyborczym, nie dojdzie do tego.

 

KL

 

Komentarze