Wokół nas

REGION. KONTROWERSJE WOKÓŁ KASZUBSKIEGO PARKU KRAJOBRAZOWEGO

Wójt gminy Stężyca Tomasz Brzoskowski uważa, że obowiązująca uchwała o Kaszubskim Parku Krajobrazowym jest szkodliwa dla gmin leżących na jego terenie. Razem z przedstawicielami innych gmin podjął starania o jej znowelizowanie.

Uchwała o Kaszubskim Parku Krajobrazowym pochodzi z 2011 roku, a w ubiegłym roku została znowelizowana. Uchwała m.in. zabrania budowania nowych budynków w odległości mniejszej niż 100 m od linii brzegowej zbiorników wodnych, organizowania rajdów motorowych i samochodowych oraz używania łodzi motorowych na otwartych zbiornikach wodnych. Jak twierdzi wójt Stężycy w praktyce stosowanie tej uchwały czasem blokuje możliwość podziału geodezyjnego działek, nawet w przypadku, gdy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego działki te zostały przeznaczone pod budownictwo mieszkaniowe.

Samorządowcy chcą zmian

Samorządowcy z gmin leżących na terenie parku mają propozycje zmian w uchwale. Aby je lobbować zorganizowano wiele spotkań. M. in. z wicemarszałkiem Krzysztofem Trawickim, radnymi sejmiku, dyrekcją parku, czy Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska.

– My nie jesteśmy uparci. Uzgodniliśmy jeden ze spornych zapisów. Chodzi o zakaz budowy nowych obiektów w odległości 100 metrów od brzegu – mówi Tomasz Brzoskowski – Ale tam jeszcze dużo więcej nadaje się do zmiany. Chodzi o zapisy, które w pewnych przypadkach uniemożliwiają nam podział gruntów, czy o zakaz używania łodzi motorowych.

Wójt twierdzi, że to nie jest tylko jegi zdanie. Inni samorządowcy też tak uważają ale mimo tego wciąż nie umieją wypracować wspólnego stanowiska.

Krzywda dla Kaszub

Ta uchwała krzywdzi ludzi, którzy mają tu swoją własność i nie mogą w pełni z niej korzystać. Wójt mówi, że krzywdzi też Kaszuby, bo np. ograniczając ruch motorowodny, kieruje duży strumień turystów gdzie indziej. Mamy jedną Polskę i w tej Polsce na Mazurach, czy w Wielkopolsce można pływać motorówką po jeziorze, a na Kaszubach nie. W ten sposób potencjalne zyski odpływają z naszego regionu w inne zakątki Polski.

Żeby było tak, jak na Mazurach

Wójt Stężycy uważa, że rozsądne byłoby dopuszczenie ruchu motorowodnego na Jeziorach Raduńskich.

– Warto by tu dopuścić ruch motorowodny od początku maja do końca września. Ściągnęłoby to dodatkowych turystów, a na tym wszyscy by zarobili: i właściciele kwater, i sklepy, i właściciele działek nadbrzeżnych – mówi Tomasz Brzoskowski.

Na Mazurach i nie tylko tam istnieją podobne uchwały chroniące miejsca szczególnie cenne przyrodniczo, a mimo to, dopuszczono motorówki. Wójt wspomina też wielkopolską gminę Ślesin. Jeziora są mniejsze od naszych, ale jest na nich możliwość korzystania z motorówek. I burmistrz twierdzi, że dopiero dopuszczenie ruchu motorowodnego dało gminie impuls do rozwoju.

Intensywniejsze korzystanie z przyrody może przynieść jakieś szkody. Dlatego wójt jest zdania, że wszystkie samorządy powinny wprowadzić u siebie opłaty krajobrazowe, a zyski z nich przeznaczyć na utrzymanie krajobrazu w dzisiejszym stanie.

MW

Komentarze