Wokół nas

REGION. „STOP WYPALANIU TRAW”. WALKA Z BEZMYŚLNOŚCIĄ

Co roku na wiosnę, jak bumerang powraca temat bezmyślnego wypalania traw przez lekkomyślnych ludzi. Tylko w marcu i kwietniu 2017 r. w Polsce odnotowano blisko 24 tys. pożarów traw, które zniszczyły 13 tys. hektarów pól. Problem jest na tyle poważny, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, kolejny raz ruszyło z ogólnopolską kampanią pn. „Stop pożarom traw”.

Tegoroczna inauguracja, w której udział wziął wiceminister MSWiA Jarosław Zieliński odbyła się w miniony piątek w Bydgoszczy. Zdarzające się każdego roku wypalanie traw w okresie wiosennym, jest dziełem osób kompletnie nieodpowiedzialnych. Pożary wywołane wypalaniem traw niosą nie tylko śmiercionośne zagrożenie dla fauny i flory, ale stanowią także śmiertelne niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia ludzi oraz ich dobytku. Ponadto pożary takie będące efektem bezmyślnego wypalania traw stanowią ogromne zagrożenie dla lasów, zabudowań i gospodarstw domowych. Giną w nich nie tylko zwierzęta, ale i ludzie, często sami podpalacze. Gaszenie takich pożarów niepotrzebnie wiąże siły i środki jednostek straż pożarnej, które w tym momencie mogą być niezbędne w ratowaniu ludzkiego życia,  w całkiem innych miejscach i sytuacjach.

Koszmarne obrazy ludzkiej głupoty

 Tereny na których wypalane są suche trawy, stają się na długie lata biologicznymi pustyniami, a wszelkie występujące na nich formy życia ulegają degradacji i likwidacji. Amatorom palenia traw warto pokazywać koszmarne fotografie ukazujące zwęglone, pokurczone truchła małych zajęcy, jaszczurek, jeży, badylarek, ryjówek, kretów i innych pożytecznych kręgowców. Warto pokazywać tym bezmyślnym ludziom zwęglone zwłoki malutkich saren, borsuków, jenotów, kun, czy wypalone gniazda skowronków, kuropatw, bażantów a nawet żurawii, ze spalonymi szkieletami piskląt, które ginęły w potwornych męczarniach. Giną biedronki, które skutecznie wojują ze szkodliwymi mszycami. Pożary traw zabijają ogromne kolonie mrówek, które chronią nas przed natrętnymi i pasożytniczymi owadami. W płomieniach giną mięczaki, bezkręgowce, gady i płazy. Nawet duże zwierzęta jak sarny, łosie, jelenie czy dziki tracą orientację w kłębach dymu i ulegają śmiertelnemu zaczadzeniu.

Koszty ludzkiej głupoty

 W 2017 roku odnotowano ponad 126 tys. pożarów, z czego 32 proc. stanowiły pożary traw. Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej gen. brygadier Leszek Suski powiedział, że dla akcji „Stop pożarom traw” bardziej adekwatna byłaby nazwa: stop bezmyślności. Pożary powodują też ogromne straty materialne. Oszacowano, że w 2017 r. straty z tego tytułu wyniosły prawie 11 mld zł. W pożarach giną też zwierzęta, mrówki, owady, oraz miliony pożytecznych mikroorganizmów, których na co dzień nie dostrzegamy. W adekwatnym okresie roku ubiegłego w Polsce odnotowano blisko 24 tys. pożarów traw, które zniszczyło 13 tys. hektarów pól. Ten rok nie jest pod tym względem lepszy. Ponownie widzimy płonące łąki, nieużytki, pola i przydrożne rowy.

Długoletnie więzienie dla podpalaczy

 Samo wypalanie traw jest wykroczeniem za które grozi kara aresztu do 3 miesięcy lub grzywny do 5 tys. zł. Jednak zgodnie z dyspozycją art. 163 § 1 kodeksu karnego, w sytuacji kiedy pożar traw zagraża zdrowiu lub życiu wielu osób albo mieniu w znacznych rozmiarach, sprawca popełnia poważne przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do 10 lat. O taki rozwój wypadków, który wyczerpuje znamiona dyspozycji tego przestępstwa, nietrudno zwłaszcza wtedy, kiedy pojawi się porywisty wiatr, zmieniający w dodatku swoje kierunki. Sytuacja wymyka się wtedy spod kontroli, jeśli w ogóle pod kontrolą była, i pożary traw mogą rozprzestrzeniać się na zabudowania czy lasy. Szkody liczone są wtedy w milionach.

Ale ustawodawca przewidział jeszcze inną sytuację. Wtedy kiedy następstwem bezgranicznej głupoty związanej z wypalaniem traw jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia wolności do lat 12. Problem wypalania traw penalizowany jest jeszcze za pomocą innych aktów prawnych. Procederu tego zabrania ustawa o ochronie przyrody i ustawa o lasach.

Rolnicy mogą być karani dwa razy

 Do walki z bezmyślnym wypalaniem traw włączyła się także Unia Europejska. Założenia polityki rolnej UE regulują m.in. zagadnienia związane z ochroną środowiska w gospodarstwach rolnych i terenach użytkowanych przez rolników. Pozytywne przemiany w rolnictwie poszczególnych państw członkowskich, reguluje idea dopłat bezpośrednich, jako wsparcie dla utrzymania gruntów rolnych na poziomie odpowiadającym tzw. dobrej kulturze rolnej. Rolnik który wypala trawy na swoich polach, oprócz normalnej odpowiedzialności za przestępstwo czy wykroczenie, musi liczyć się także z karami nakładanymi przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. ARiMR w przypadku stwierdzenia takiego procederu, może nawet w całości odebrać rolnikowi wszystkie rodzaje dopłat bezpośrednich za dany rok.

BM

 

Komentarze