Gmina Dziemiany Powiat kościerski

REGION. CZY UKRAIŃCY STANOWIĄ ZAGROŻENIE?

Bestialskie pobicie w Dziemianach

W ubiegłym tygodniu opinia publiczna w naszym regionie wstrząśnięta została bestialskim pobiciem 37-letniego Ukraińca, przez jego rodaka. Obaj mieszkali w Dziemianach i razem tu pracowali .Sprawca bandyckiej napaści został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące, a jego ofiara walczy o odzyskanie zdrowia.  

Bandycki atak miał miejsce w nocy z 2 na 3 maja, lecz policja powiadomiona została dopiero trzy dni później. Niezwłocznie po otrzymaniu informacji policjanci zatrzymali sprawcę- Ukraińca, a sąd aresztował go na trzy miesiące. Ofiara ataku, przez wiele dni była nieprzytomna a jej stan był ciężki.  Zatrzymany mężczyzna usłyszał zarzut, grozi mu kara przynajmniej 3 lat więzienia.

To tylko jeden przykład” z naszego podwórka”, nagłośnione bo ofiara incydentu mogła umrzeć. Tych pomniejszych przestępstw z udziałem mieszkających u nas Ukraińców jest wiele więcej.

Czy to tylko statystyka?

Mówi się, że mamy już w kraju 2,5 mln Ukraińców a w tym roku przyjedzie ich jeszcze pół miliona. Wraz z ogromną liczbą przyzwoitych Ukraińców którzy przyjeżdżają do Polski, przybywają również ci co mają „na bakier z prawem”. Ale nawet ci przyzwoici izolując się od otoczenia przebywając tylko ze swoimi rodakami narażeni są na dodatkowe stresy i po prostu „pękają”. Sprzyja temu alkohol. Sam wielokrotnie byłem świadkiem jak w sobotnie popołudnie Ukraińcy robili zakupy, dominowała „butyłka wodki”. Nie ma co się dziwić, daleko do rodziny, przyjaciół… To co robić?

O Ukraińcach jako sprawcach przestępstw słychać najbardziej tam gdzie jest ich najwięcej: w stolicy, Krakowie… Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji skala różnego rodzaju nadużyć  jakich się dopuszczają cudzoziemcy mieszkający w Polsce, w ciągu dwóch ostatnich lat wzrosła o ok. 80 proc. W statystyce naruszeń prawa dominują Ukraińcy, którzy byli sprawcami ponad połowy ze wszystkich „cudzoziemskich” przestępstw. Obywatele tego kraju popełnili w ubiegłym roku w Polsce 3,6 tys. przestępstw.

Coraz częściej ofiarami są polacy

Niektóre ośrodki masowego przekazu, co rusz donoszą o brutalnych napadach Ukraińców na Polaków w różnych częściach Polski, często z wykorzystaniem niebezpiecznych narzędzi. Są to najczęściej pobicia, rozboje, ale również gwałty. Z uwagi na tzw. poprawność polityczną, największe media ogólnopolskie na ten temat milczą. Uwagę zwracają także pewne standardy charakterystyczne dla przestępczości rodem ze wschodu, o jakich w Polsce już zapomniano, a które w przeszłości niesłusznie przypisywane były Rosjanom, z uwagi na niemożność odróżnienia przez Polaków języka rosyjskiego od ukraińskiego. To obecnie przede wszystkim come back w działalności ukraińskich przestępców w handlu wierzytelnościami i co za tym idzie późniejszymi brutalnymi wymuszeniami, udział w tzw. sex-biznesie oraz przemyt do Polski, m.in. broni i sprzętu wojskowego. Przy czym eksperci podkreślają, że współpraca polskich służb ze służbami ukraińskimi w zwalczaniu tych przestępstw, to jedna wielka loteria, gdyż tamtejsze struktury mogą być skorumpowane i mało transparentne.

Zaszłości historyczne a bezpieczeństwo Polaków

Abstrahując od faktu, że ponad połowę przestępstw popełnionych w ostatnich latach przez cudzoziemców w Polsce, popełnili Ukraińcy, to pozostaje jeszcze kwestia zaszłości historycznych. Z pewnością w budowaniu dobrych relacji polsko-ukraińskich nie służą liczne antypolskie demonstracje i akty terrorystyczne we Lwowie, Kijowie czy innych miastach. Polskie MSZ interweniowało niedawno  po takiej wrogiej Polsce manifestacji we Lwowie, zorganizowanej przez ukraiński Korpus Narodowy, z okazji rocznicy śmierci dowódcy UPA, zbrodniarza Romana Szuchewycza. Uczestnicy manifestacji zadbali o charakterystyczny antypolski wydźwięk i nieśli m.in. transparenty o treści: „Lwów nie dla polskich panów” i „Lwów miastem Stephana Bandery”. Polski MSZ wydał komunikat potępiający demonstrację, „mogącą spowodować niepotrzebne napięcia między obywatelami obu państw”. W marcu nieznany sprawca wrzucił granat na cmentarz Orląt Lwowskich. Drugiego kwietnia z kolei, pod polską ambasadą w Kijowie została zorganizowana manifestacja, w czasie której głównym punktem programu, było ostentacyjne spalenie polskiej flagi narodowej, przy gwizdach zachwytu ukraińskiej gawiedzi. W związku z tym wrogim aktem antypolskiego szowinizmu, do polskiego MSZ wezwany został zastępca ambasadora Ukrainy w Polsce, któremu wręczono notę protestacyjną. Tak wyrażanych przejawów antypolonizmu na Ukrainie jest dużo, a ich częstotliwość jest coraz większa. Władze ukraińskie zawsze zapewniają o „podjęciu czynności wyjaśniających”, nazywając antypolskie mityngi prowokacjami, jednak na tym sprawa się kończy.

Rodzi się jednak pytanie. Ilu wychowanych w tej wrogiej i antypolskiej narracji Ukraińców, już przyjechało do Polski i ilu jeszcze przyjechać zamierza? I co najważniejsze, jak to się ma do bezpieczeństwa Polaków w ich własnej ojczyźnie?

                                                                 BM+ DT

Komentarze