Gmina Kartuzy Powiat kartuski

SREBRNY JUBILEUSZ KARTUSKIEGO CENTRUM KULTURY

z Aleksandrą Maciborską-Pytką dyrektorem placówki rozmawia Dariusz Tryzna

Dariusz Tryzna: Kartuskie Centrum Kultury świętuje 25-lecie.

Aleksandra Maciborska-Pytka: Tak. Za datę powstania centrum przyjęto uchwałę z 1993 roku nadającą centrum statut. Wtedy powstała nasza jednostka w wyniku połączenia Młodzieżowego Domu Kultury i Ogniska Pracy Pozaszkolnej. Oczywiście historię można by pociągnąć głębiej w przeszłość do momentu powołania instytucji, z których połączenia centrum powstało. Można by też znacznie ją skrócić. Bo przecież Kartuskie Centrum Kultury istnieje od 5 lat. Wcześniej było to Centrum Kultury Kaszubski Dwór.

DT: Pomimo zmiany nazwy ta struktura organizacyjna działa już ćwierć wieku. Ile z tych 25 lat to „Pani czasy”?

AMP: Kieruję centrum już od 15 lat, ale pracowałam tu jeszcze wcześniej, jeszcze za czasów kiedy dyrektorem była Barbara Pisarek. W roku 2003, kiedy zaproponowano mi kierowanie centrum bardzo się tego obawiałam. Wydawało mi się, że nie potrafię tego robić. Jednak się zdecydowałam i dziś nie żałuję tego. Ta praca ma inny charakter, niż praca nauczyciela, ale jest ciekawa i w stałym kontakcie z ludźmi. Muszę się przyznać ,że kiedy objęłam stanowisko, nie wiedziałam nawet, co to jest banner, nie mówiąc już o sprawach księgowych. W tym czasie bardzo dużo pomogła mi pani Irena Kulwikowska. Była dla mnie autorytetem, często do niej dzwoniłam, konsultowałam się. Od tego momentu bardzo wiele się w centrum zmieniło.

DT: No właśnie. Proszę coś opowiedzieć o tych zmianach.

AMP: Według mnie historię centrum można podzielić na dwa etapy: Do 2013 roku oraz ostatnie 5 lat już w nowej siedzibie. Skoro dostaliśmy do dyspozycji znacznie większy i lepszy lokal – trzeba było go wypełnić. Skoro mamy salę z profesjonalnym nagłośnieniem, to musi się coś na niej dziać. Wcześniej na nasze imprezy „pod dachem” mogło przyjść najwyżej 100 osób. Dziś nasza sala pomieści nawet 300 widzów. Przyjeżdżają kabarety, teatry, są różne występy. Przeprowadzka to jest moment, w którym skokowo powiększyła się nasza oferta. Tym bardziej, że KCK to nie tylko lokal przy ul. Klasztornej. Od 2 lat mamy pod swoimi skrzydłami Centrum Sportów Wodnych i Promocji Regionu na Złotej Górze i Centrum Informacji Turystycznej. A powiększenie zakresu zadań wiąże się w sposób oczywisty ze zwiększeniem zatrudnienia. Ktoś musi przecież te dodatkowe zadania realizować. Kiedy rozpoczynałam pracę, centrum zatrudniało 12 osób. Dziś mamy ich ponad 20. Zawsze były tu sekcje muzyczne, taneczne – i to nie tylko tańca towarzyskiego, ale i baletowa oraz plastyczna prowadzona przez Jana Kamińskiego. Mieściła się ona poza murami centrum. Działały dwa chóry Kakofonia i Cartusia. Już po moim nadejściu, ale jeszcze w starej siedzibie zaczęła działać sekcja dziennikarska. Powstały nowe sekcje: Kuźnia Młodych Talentów Mietka Kilarskiego, którego ja już zatrudniałam, sekcja zespołów młodzieżowych Adama Tersy, klasa emisji głosu Agnieszki Łabudy-Wiatr i Katarzyny Halman. Dziś bardzo często okazuje się, że nowy budynek centrum pęka w szwach. Trzeba przecież pamiętać, że próby u nas mają duże grupy, takie jak Regionalny Zespół Pieśni i Tańca „Kaszuby”, czy orkiestra łapalicka.

DT: Ale centrum to nie tylko sekcje. To także imprezy.

AMP: Tych imprez też nam z roku na rok przybywa. Jeśli policzyć wszystkie – i te organizowane przez nas, i te, których jesteśmy współorganizatorem – to niemal co tydzień się coś dzieje, a w sezonie turystycznym możemy całkiem zapomnieć o wolnych weekendach. Bardzo się staramy, by te imprezy były atrakcyjne, bo ludzie się przyzwyczaili do pewnych standardów. Mamy ofertę dla każdego. Są zarówno imprezy masowe, jak i te o charakterze bardziej niszowym. W ubiegłym roku po raz pierwszy organizowaliśmy Gold Hill Festival. W tym roku będzie druga edycja. Ta impreza to festiwal, na który przyjeżdżają najlepsi dj-e z kraju, a nawet z zagranicy. To jest muzyka której chętnie słucha młodzież. Ale na naszych imprezach można usłyszeć każdy rodzaj muzyki. I jazz, i piosenki biesiadne, i coś poważniejszego. Niektóre imprezy mają już swoją stałą widownię. Rezerwują na nie bilety nawet osoby z Trójmiasta, Słupska, czy Koszalina. Jeśli chodzi o wykonawców, to byli u nas wszyscy liczący się: Kombi, Kult, Doda, Wilki, Mandaryna,Feel,Perfekt, Jarocka… Realizujemy też imprezy ,które są wizytówką Kartuz – Truskawkobranie czy Jarmark Kaszubski. Zwłaszcza Truskawkobranie – impreza z ponad 40-letnią tradycją – znane jest już w całym kraju. W latach 70., kiedy impreza się rodziła niewiele było podobnych wydarzeń, stąd duże zainteresowanie mediów. W tym roku po raz pierwszy będziemy organizować Majówkę Pomorskich Przedsiębiorców. Jest to impreza z wieloletnią tradycją, która dotychczas była organizowana przez Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. No i jeszcze doszły nam imprezy sportowe – żeglarskie, triathlon, „Kaszuby biegają”.

DT: Jak uczestnicy oceniają te imprezy?

AMP: Frekwencja pokazuje, że zainteresowanie jest duże, a jeśli chodzi o komentarze, to mam bardzo wiele bardzo przychylnych od osób z zewnątrz. Od turystów, od wystawców. Mówią, że jest fajna atmosfera, ciekawy asortyment, że dużo ciekawego się dzieje na scenie. Na Jarmark Kaszubski przyjechała pani z Poznania i powiedziała, że u nich takich wydarzeń się nie organizuje. Natomiast miejscowi są znacznie bardziej powściągliwi w chwaleniu. Przyzwyczaili się do pewnego poziomu imprez i teraz uważają go za rzecz naturalną.

DT: Jakie wydarzenie z historii KCK najsilniej utkwiło Pani w pamięci?

AMP: Dla mnie najdramatyczniejszym momentem był pożar na Złotej Górze. Na scenie występował suport Dody, a ja na dole podpisywałam umowę z „Trzema Koronami”. W pewnym momencie przybiegł Tomasz Hoppe i mówi „Szefowo agreagat się pali”. Początkowo myślałam, że żartuje, ale to była prawda. Wyszłam na scenę, a tam już trwała akcja gaśnicza. Co mnie zdumiało i zdenerwowało, to postawa widzów. Robili zdjęcia i gapili się, wielu z nich z małymi dziećmi, pchali się w stronę ognia zamiast się odsunąć. A przecież groził wybuch. My tak wielką wagę przywiązujemy do bezpieczeństwa, a tu taka niefrasobliwość!

DT: Na koniec porozmawiajmy o pieniądzach. Dziś zapewne znacznie trudniej jest o sponsorów, niż przed laty.

AMP: Rzeczywiście rynek stał się znacznie trudniejszy. Myślę, że w pewnym stopniu jest to efekt bardzo szybko rosnącej liczby imprez, których organizatorzy zabiegają o pomoc. Oczywiście takie instytucje jak KCK nigdy nie będą generować zysku, ale muszę się pochwalić, że w ostatnich latach nasza sytuacja finansowa poprawiła się. Poszczególne imprezy mają swoich sponsorów, mamy też trochę dochodów własnych, przede wszystkim z wynajmu sal. Ale mimo wszystko musimy być dotowani. Wspiera nas nie tylko gmina, która jest naszym organem założycielskim, ale i powiat. Starostwo podpisało z gminą porozumienie – chyba jedyne takie w Polsce. Na podstawie tego porozumienia powiat finansuje instruktorów i koszty związane z prowadzeniem sekcji. Gmina zaś pokrywa koszty imprez, koncertów, plenerów oraz koszty utrzymania budynków. To bardzo dobrze działa. Bardzo sobie chwalę współpracę zarówno z panią starostą, jak i z panem burmistrzem.

DT: Dziękuję za rozmowę. Życzę by kolejne ćwierć wieku było dla KCK okresem równie dynamicznego rozwoju jak to, które właśnie się kończy.

Komentarze