Gmina Lipusz

Oni wyznaczają standard – tu można „naładować akumulatory”

Sezon turystyczny w pełni. Odwiedziliśmy gospodarstwo agroturystyczne pp. Brezów „Agro-Breza Wczasy na Kaszubach”. Jest to najlepsze gospodarstwo agroturystyczne w `województwie działające w czynnym gospodarstwie rolnym. Nagrodę w rywalizacji otrzymali w ubiegłym roku podczas targów w Lubaniu.

Nie jest to jedyne wyróżnienie. Gospodarstwo triumfowało w Pomorskim Konkursie Agroturystycznym w 2011 r., w 2013 r. uznano je za najładniejszą kwaterę w gminie Lipusz, a w 2014 roku zwyciężyło w kategorii „Zagroda” w konkursie „Piękna Wieś Pomorska”.

 

Atuty

 

– Gospodarstwo mamy nad samą wodą. Bliskość jeziora to 80% sukcesu – mówi Maryla Breza. Lekko przesadza, ale bez wątpienia woda jest jednym z głównych atutów gospodarstwa. Położone ono jest pomiędzy trzema jeziorami. Kajakarze, dla których to jest mało mają jeszcze Wdę. Ze znajdujących się na terenie gospodarstwa domków do najbliższego jeziora Duże Skrzynki jest 70 metrów. Nad jeziorem jest piękna plaża. Krystalicznie czysta woda zachęca do kąpieli, można tu uprawiać sporty wodne, wędkować, nurkować.

Do niedawna wielkim atutem był las: ostoja dzikiej zwierzyny idealne miejsce do spacerów, grzybobrania, czy wycieczek na jagody.

– Obecnie mamy komplet turystów, ale obawiam się o jesień – dodaje pani Maryla – to jest przecież okres grzybobrań, a u nas wciąż jeszcze obowiązuje zakaz wstępu do lasu.

Poza lasem i wodą turystów przyciągają trasy rowerowe i nordic walking, zimą kuligi, a także znakomite warunki dla szybowników.

– Ludzie tu przyjeżdżają dla spokoju, ciszy, a jednocześnie mają gwarancję wysokiego standardu i czystości, której utrzymanie w czynnym gospodarstwie zajmującym się produkcją zwierzęcą wcale nie jest tak oczywiste. Same zwierzęta też są dużą atrakcją zwłaszcza dla dzieci. Dziś już dzieci w miastach nie wiedzą jak krowa, czy kura wygląda, a tu często biegną rano do kurnika, żeby sobie wziąć jeszcze ciepłe jajko na śniadanie – mówi gospodyni.

 

Działalność się rozwija

 

– Wielkiego dochodu z ziemi tu nie ma, ale okolica jest piękna – mówi Józef Breza – Dlatego agroturystyka to naturalny wybór dodatkowej działalności. Pokoje wynajmować zaczęła jeszcze moja babcia, ale to dopiero my po ślubie w latach 90. zaczęliśmy to rozwijać. W tej chwili mamy już 5 domków: 2 murowane i 3 drewniane. Z oprócz tego prowadzimy normalne gospodarstwo. Mamy bydło, kury, uprawy polne, łąkowe. Zrezygnowaliśmy tylko ze świń, żeby nie było przykrego dla niektórych gości zapachu.

Dopóki pokoje wynajmowano tu na niewielką skalę, do informacji potencjalnych gości wystarczyła poczta pantoflowa. Dziś też pełni ona niebagatelną rolę, ale dodano inne formy promocji. Gospodarstwo ma własną stronę internetową, reklamuje się też na portalach turystycznych. Dziś już gospodarze nie wynajmują pokojów, a domki w całości. Ich liczba z roku na rok rośnie.

– W okolicy jest sporo gospodarstw agroturystycznych, ale to my byliśmy pierwsi – chwali się Józef Breza – Przyjeżdżają tu lekarze, adwokaci, pracownicy telewizji. Przyjeżdżają tu nawet politycy, ale oczywiście nie mogę ujawnić kto. Są to grupy zawodowe, w których polecenie przez zadowolonego klienta ma bardzo duże znaczenie. Dlatego z tego „pantoflowego” kanału reklamy nie możemy rezygnować – dodaje.

 

Goście

 

Gospodarstwo gościło turystów z calej Polski, a nawet z Niemiec. Przyjeżdżają tu mieszkańcy Pomorza, bo blisko, warszawiacy, ale najbardziej upodobali sobie to miejsce mieszkańcy Śląska. Niektórzy byli tu już 7 razy.

Reporter „Kuriera” był bardzo zawiedziony, gdy gospodarze nie zgodzili się podać nazwisk polityków, którzy tu wypoczywali. „Na osłodę” gospogarz wymienił artystów. Ostatnio mieszkał tu zespół Carpe Diem z Szymonem Wydrą, a wcześniej zespół Farba.

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze