Wywiady

SAMI ZMIERZYLIŚMY SIĘ Z PROBLEMEM SZKOLNICTWA ZAWODOWEGO – SKUTECZNIE

Z Mirosławem Makuratem właścicielem firmy Auto-Miras o kształceniu zawodowym rozmawia Dariusz Tryzna

 

Dariusz Tryzna: Działania Pańskiej firmy przywracają prestiż szkolnictwu zawodowemu. Są można powiedzieć pionierskie w powiecie a może nawet w regionie.  Skąd taki pomysł?

Mirosław Makurat: Z doświadczenia życiowego. Sięgnę pamięcią do czasów dzieciństwa i młodości. Pamiętam jak do naszej szkoły przyjechała pani z Gdyni aby wyłowić talenty muzyczne. Trzeba było zaśpiewać i powtórzyć zagrany dźwięk na pianinie. Wśród kilku dzieci wybranych byłem ja i mój brat. Dzięki temu dowiedziałem się, że mam zdolności muzyczne, nauczyłem się grać na instrumentach i po dziś dzień z tych umiejętności korzystam. Ten mój przykład pokazuje, że dobrze wtedy działał system wyławiania talentów. Prawdopodobnie gdyby nie on nie dowiedziałbym się o swoich zdolnościach.

W tamtych czasach szkolnictwo zawodowe było bardzo mocno rozbudowane. Obok liceów, techników były „zawodówki” często przyzakładowe. Nauka w nich w żaden sposób nie zamykała drogi do kariery. To były mądre rozwiązania.

Dziś dużo jeżdżę do Niemiec i widzę, że tam dualny system kształcenia zawodowego działa dalej i sprawdza się. U nas po kolejnej reformie oświaty  o szkolnictwie zawodowym zapomniano. To, że dziś brak jest fachowców w bardzo wielu branżach to m.in. „zasługa” tych zmian.

DT: Proszę więc przybliżyć naszym czytelnikom na czym opiera się  wasz  autorski system nauki zawodu?

MM: Po pierwsze wyszliśmy z założenia, że uczeń sam jeszcze nie umie zaplanować swojej kariery. To zadanie dla dorosłych: rodziców, nauczycieli, doradców zawodowych. Oni muszą mu pomóc wyłuskać zainteresowania.

My to właśnie robimy. Auto Miras  organizuje  konkursy wiedzy o motoryzacji dla uczniów gimnazjów, czy ostatnich klas szkół podstawowych. Przed takim konkursem nasi pracownicy  pokazują tym uczniom na slajdach, filmach jak wygląda warsztat samochodowy, lakiernia, blacharnia. No bo skąd oni mają to wiedzieć?  Finał konkursu odbywa się w siedzibie firmy. Podsumowując- taki konkurs pomaga nam znaleźć młodych ludzi zainteresowanych motoryzacją. A jak uczeń jest zainteresowany –  to wtedy oddaje się z pasji i szybko się uczy.

To nie jedyne działanie które kierujemy do szkól. Nasz dyrektor ds. edukacji Tadeusz Jakubiak  odwiedza podstawówki i przedstawia naszą prezentację. Pomagamy zorganizować wycieczki szkolne do naszej firmy. Jak zainteresowany uczeń zobaczy na żywo rozkręcone Porsche czy BMW najwyższej klasy – to dopiero działa na wyobraźnię.

I wreszcie, gdy już znaleźliśmy tych młodych ludzi z pasją, to dla nich motywacją jest też możliwość atrakcyjnego powiększania swojej wiedzy. I to im też zapewniamy. Organizujemy wyjazdy  na targi motoryzacyjne czy wycieczki do fabryki Mercedesa do Bremy. To też sprzyja poszerzaniu horyzontów.

DT: Czyli wystarczy tylko rozbudzić pasję w tych młodych ludziach?

MM: To nie zupełnie tak. Pasja to jedno, zachęta finansowa to drugie. Szczególnie dziś to jest bardzo ważny warunek. Do udziału tych najmłodszych  w naszym konkursie zachęcają nagrody. Uczniów którzy do nas trafią też motywujemy finansowo. Auto Miras ma swój własny system wynagradzania pracownika młodocianego. Premiujemy w nim frekwencję – i na zajęciach u nas i w szkole. Bierzemy również  pod uwagę wyniki nauki. Wreszcie o pewnej części wynagrodzenia decyduje majster, a o pewnej nasz dyrektor ds. edukacji.

Jeżeli mówimy o wynagrodzeniu dla pracownika młodocianego to należy tu powiedzieć o dużej roli samorządów w tym zadaniu. Za wykształcenie czeladnika otrzymujemy pewną kwotę od gminy której mieszkańcem jest uczeń. Mamy też częściową refundację kosztów szkolenia uczniów przez Kartuski Cech Rzemiosł Różnych. Środki z tych obydwu źródeł mocno motywują każdą firmę która szkoli pracownika młodocianego.

DT: Co ostatecznie zadecydowało o uruchomieniu tego systemu?

MM: Niestety demografia jest bezlitosna. Dziś pozyskać pracowników jest bardzo trudno. A takiego który zna zawód jeszcze bardziej. Auto Miras to naprawy samochodów wszystkich marek w tym również klasy Premium, gdzie znajomość najnowszej technologii jest szczególnie potrzebna. Do tego trzeba pracowników wyszkolić, a kto dziś łapie nowinki techniczne najszybciej? Wiadomo ludzie młodzi.

Stąd decyzja, że musimy sami zacząć coś robić.

DT:  No i chyba najważniejsze pytanie co firmie daje ten system?

MM: Dziś mogę powiedzieć, że jako jedyna z nielicznych firm nie poszukujemy pracowników na rynku pracy a mamy młodych pracowników z pasją. To pozwala nam na rozwijanie nowych technologii, nowych działów wychodzących naprzeciw nowinkom w  motoryzacji.

Nie bez znaczenia dla firmy jest również fakt, że ci młodzi pracownicy inspirują pozytywnie tych starszych  z 10 ,15 letnim stażem. Oni również chcą poszerzać swoje horyzonty.

Myślę, że taki system kształcenia- wyszukiwanie zainteresowanych i szkolenie ich w miejscu pracy może działać i w innych zawodach

DT: Mówi Pan o osiągniętych już sukcesach. Czy to znaczy, że Wasze działania nie spotkały się z żadnymi trudnościami. Nie mieliście żadnych problemów?

MM: Wręcz przeciwnie. Dziś pozyskać ucznia jest bardzo trudno, bo wielu z tych młodych ludzi nie jest zainteresowanych pracą fizyczną. Mamy takie czasy, że prawie każdy chce być pracownikiem administracji albo najlepiej dyrektorem lub prezesem. Musimy walczyć z mitem, że tylko takie posady dają dobre pieniądze. Poza tym rodzice chcą mieć dzieci wysoko wykształcone, żeby nie musiały one pracować fizycznie.

Ile trzeba tłumaczeń, że nauka zawodu nie zamyka im drogi do dalszej kariery wiedzą tylko nasi pracownicy- nauczyciele zawodu. Pokazujemy i przekonujemy, że dobry menadżer to osoba która posiada znajomość pracy na stanowiskach robotniczych.

Uważam, że jedną z przyczyn takiego nastawienia tych młodych ludzi jest dobrobyt.

DT: Czyli znaleźliście patent aby te wszystkie trudności pokonać?

MM: Patent mamy, ale na pewno nie jesteśmy w stanie pewnych rzeczy przeskoczyć. Nasze działania na terenie szkół według mnie nie wystarczą. Dobrze by było, gdyby w to zaangażował się rząd, gdyby i u nas państwo wspomogło ten typ kształcenia. Myślę, że szkolenie zawodowe powinno powrócić do kompetencji władz państwa. Dziś technika bardzo szybko idzie na przód, używane przez nas  technologie zmieniają się. Dziś niektóre pracownie szkół mają wyposażenie podobne, jak wtedy, kiedy ja się uczyłem. To gdzie się mają ci uczniowie nauczyć pracy na obecnie stosowanym sprzęcie? Powiaty  nie mają wystarczających środków na to i stąd potrzebne są działania państwa.

Jest jeszcze inny  powód dla którego według mnie szkolnictwo zawodowe powinno wrócić do ministerstwa. Aby odbudować jego rangę potrzeba na pewno kampanii społecznej w ogólnopolskich mediach. Jeżeli można było w ciągu roku w mediach wypromować zawód kucharza to jestem przekonany, że podobnie można zadziałać z innymi zawodami.

DT:  Skoro wspominał Pan o nowinkach w firmie to chciałbym spytać co zmieniło się u Was przez ten czas?

MM: Jeżeli pyta pan o rozwój firmy to chciałbym się pochwalić, że do kompleksu budynków doszła nowa hala. Działa w niej dodatkowa lakiernia w której stosowane są rozwiązania przyjazne środowisku. Wdrożyliśmy technologię bazującą na ekologicznych lakierach wodorozcieńczalnych.

Jako jedyny warsztat w Polsce dwukrotnie byliśmy na targach Ekoflota w Warszawie. W dniach 15 i 16 czerwca br. wybieramy się na nie po raz trzeci.

Auto Miras jako jeden z pierwszych warsztatów w  kraju wdraża system obsługi samochodów elektrycznych. Już w maju w naszej firmie odbędą się szkolenia w tym zakresie. Staramy się, żeby firma rozwijała się równocześnie z rynkiem, ewentualnie może krok za najświeższymi tendencjami. Mam nadzieję, że już za kilka miesięcy będę mógł powiedzieć na ten temat coś więcej

DT:  W takim razie liczymy na to i w imieniu czytelników dziękuje za rozmowę.

Komentarze