Miasto Kościerzyna Samorząd

KOŚCIERZYNA. CZY „MIASTO BĘDZIE SIĘ PO PROSTU ZWIJAĆ”?

Ostre spięcie na sesji Rady Miasta  o podwyżkę podatku od nieruchomości

Jednym z punktów środowej sesji Rady Miasta Kościerzyna, było określenie wysokości stawek podatku od nieruchomości na 2027 r. Burmistrz Dawid Jereczek zaproponował podniesienie tego podatku o 3 proc., co wywołało sprzeciw niektórych radnych,  zarzucających burmistrzowi nie baczenie na ogólną, coraz cięższą sytuacją w kraju i coraz wyższe koszty utrzymania gospodarstw domowych.

W dyskusji jako pierwszy zabrał głos radny Kazimierz Maszk, przytaczając słynną już i znaną kalkulację, w myśl której przed kilkoma laty cena baryłki ropy i cena dolara była dużo wyższa niż teraz a cena benzyny wynosiła 6 zł na stacjach. Dodał, że horrendalne ceny paliwa obecnie już i tak dobijają społeczeństwo, że podnoszenie podatków jest nie na miejscu. Skarbnik miasta i burmistrz tłumaczyli, że podwyżka będzie w zasadzie niezauważalna, w przypadku mieszkania o metrażu 50 m, będzie to niecałe 3 zł a w przypadku domu o powierzchni 150 metrów, około 23 zł. Troszkę bardziej podwyżka dotknęłaby przedsiębiorców. Burmistrz oznajmił także, że widząc tę trudną sytuację mieszkańców i przedsiębiorców, nie optuje za podniesieniem podatku od środków transportowych.

„Czy wy jesteście katolikami”?

Wywiązała się długa dyskusja, w której strony przerzucały się argumentami nie pozbawionymi racji. Głos zabierali także radni: Tomasz Dargacz, Michał Majewski, Tomasz Nadolny, Krzysztof Grzyb oraz pierwszy zastępca burmistrza Tomasz Szala. Ostatecznie zwyciężyli zwolennicy racji przedstawianych przez burmistrza D. Jereczka. Za uchwałą podnoszącą podatek od nieruchomości na 2027 r., głosowało 15 radnych, przeciwko było czterech: T. Dargacz, M. Majewski, K. Maszk i Andrzej Wronikowski. Radny Wojciech Pobłocki wstrzymał się od zajęcia stanowiska. Wydawało się, że merytoryczna i poważna dyskusja dotycząca życia mieszkańców zakończyła się w sposób cywilizowany, jednak po głosowaniu, w czasie krótkiej przerwy w obradach, jeden z jej uczestników, którego nazwiska nie będziemy przytaczać, w infantylny sposób kierował w stronę radnych sprzeciwiających się propozycji burmistrza „pytania” typu: „Gdzie wasza odpowiedzialność?”, „co za hipokryzja?”, „czy wy jesteście katolikami?”. Poniżej prezentujemy fragmenty wypowiedzi dwóch radnych oraz burmistrza dotyczące proponowanej uchwały.

BM

Radny Tomasz Dargacz:

Ja wcześniej w poprzedniej kadencji głosowałem za podniesieniem podatku od nieruchomości, ale wtedy mieliśmy całkiem inną sytuację. Znacznie więcej było inwestycji, dużo więcej było środków zewnętrznych niż teraz. Ale proszę zwrócić uwagę, że wszyscy czujemy się potwornie opodatkowani. Nie przez miasto i burmistrza, ale przez władze centralne. Podam tylko jeden przykład, trzy-cztery lata temu płaciłem za pellet 1150-1200 zł za tonę, ale dzisiaj płacę o 100 proc. więcej. W ogóle koszty życia są przeogromne. Woda do góry, ścieki do góry i to o kilkadziesiąt procent, prąd do góry o kilkadziesiąt procent, drastyczne podwyżki cen opału i paliwa, to wszystko powoduje, że zagłosujemy przeciwko kolejnym obciążaniem mieszkańców.

Burmistrz Dawid Jereczek:

My jako gmina miejska, panie radny Dargacz, również mamy podwyższone koszty. Łączna masa która z tych 3 procent wpłynie do budżetu miasta Kościerzyna, wyniesie ok. 400 tys. zł. Pamiętam jak w 2014 czy 2015 r. była taka propozycja ówczesnego burmistrza, by podwyżka tego podatku była dwucyfrowa. Jednak chcielibyśmy tego uniknąć. Ja rozumiem, że żadnych wniosków co do budżetu pan jako radny też nie ma, bo to właśnie z tych podatków od nieruchomości, który jest jednym z głównych naszych dochodów własnych, inwestujemy w te rzeczy na terenie miasta lub z tego pochodzi wkład własny do dofinansowań które otrzymujemy. Jak pan skarbnik powiedział, to jest od 3 do 90 groszy na jednym metrze kwadratowym. Myślę, że to nie jest aż tak duże obciążenie dla naszego mieszkańca, natomiast globalnie dla miasta ten wzrost o 3 proc. przynosi nam 400 tys. zł, które możemy zainwestować w różne inwestycje.

Radny Michał Majewski:

Panie burmistrzu, w roku 2015 w ogóle nie było podwyżki podatków, gdyż była wtedy deflacja. Podwyżki dwucyfrowe miały miejsce, ale w latach bodajże 2021-2022, w czasie pandemii, gdy inflacja wynosiła 19 proc., to podwyżka była rzędu 11, może 12 proc. Musimy się zastanowić czy podnosić podatki czy też iść z tendencją która w Kościerzynie jest już od jakiegoś czasu, że sklepy się zamykają, firmy upadają, przedsiębiorcy rezygnują z prowadzenia działalności. W przypadku firm transportowych w Polsce, tylko w tym roku 2,5 tys. takich podmiotów upadło, 800 licencji międzynarodowych zostało wykreślonych z rejestru ministerstwa, itp. W zakładach porcelany w Łubianie, w najlepszych czasach pracowało 1700 osób, teraz jest ich tam poniżej 900, zakłady w Wielkim Klinczu zatrudniają 80 osób mniej. Zakłady które się budują w okolicy, podatki płacą w gminie bo budują się na terenie gminy i jeśli nie będzie jakichś rozmów, próby oddolnego czy odgórnego dogadania się z gminą wiejską Kościerzyna, miasto będzie po prostu się zwijać. Dyskusje już trwały, dotyczyły ograniczenia liczby radnych i członków władz do jednego samorządu, nie dublowałyby się jednostki, co skutkowałoby oszczędnościami rzędu 2 mln zł rocznie. Byłby łatwiejszy dostęp dla mieszkańców. Na dzień dzisiejszy, patrząc na kondycję i stan przedsiębiorców kościerskich uważam, że pan burmistrz nie powinien proponować tej uchwały.  W obecnym budżecie, w stosunku do 2023-2024 roku mamy 30 mln zł więcej. Pewnie połowa z tego to są realnie większe dochody, które ma miasto i czy nie należałoby nimi rzetelnie, dobrze zarządzać, a dopiero potem zastanawiać się nad podwyżką podatków. Kiedy byłem burmistrzem, proponowałem podnoszenie podatków, bo wiedziałem jak dobra jest sytuacja i kondycja przedsiębiorców i wiedziałem, że wtedy nie następowały zwolnienia w zakładach pracy i co ważne, nie było tak drastycznych wzrostów cen nośników energii jak teraz. W tym roku po raz pierwszy podwyżki płac nie nadążyły za wzrostem kosztów utrzymania gospodarstw domowych. A w przyszłym roku sytuacja ma być jeszcze gorsza, dlatego uważam, że trzeba wiedzieć jak i kiedy te podatki podnosić, patrząc na sytuację panującą na rynku.

Komentarze