Święto miłośników kuchni regionalnej
4 lipca miejscowy stadion zamienił się w miejsce tętniące gwarem, muzyką i kolorami. Nad tym wszystkim unosił się zapach najróżniejszych potraw kuchni regionalnej przygotowanych przez organizatorów, KGW i stoiska komercyjne. Każdy smakosz znalazł tu coś dla siebie.
Wydarzenie tradycyjnie otworzyli wspólnie: gospodarz terenu wójt Andrzej Hinc, ze swoim zastępcą Robertem Ebertowskim i mistrzem kuchni Mariuszem Gachewiczem.
– Stara Kiszewa położona na pograniczu Kaszub i Kociewia czerpie na maksa z kulinarnego dziedzictwa tych dwóch regionów. Te smaki regionów z powodzeniem od 11 lat promujemy – podkreślał A. Hinc.
Tegoroczna edycja festiwalu odbywała się pod hasłem: „Od filmowego kadru, do regionalnego smaku”.
– Dziś będzie i „Pan Tadeusz”, „Zaklęte Rewiry”, „Chłopaki nie płaczą” i wiele, wiele innych. Co w głowie, to później na talerzu – zapowiadał showman M. Gachewicz. Pod jego okiem rozpoczęły się prezentacje dań nawiązujących do hasła festiwalu przygotowanych przez miejscowe KGW i lokale gastronomiczne.
Najbardziej oczekiwane przez publiczność
Zaczęła restauracja „Stare Polaszki 13”, która przygotowała Żebro Geralta z Rivii, inspirowane filmem „Wiedźmin”. Danie składało się z mięsnych pasków żeberek wieprzowych podanych z purée z kapusty, majonezem lubczykowym i kawiorem jabłkowym.
Ryszarda Kuchta reprezentująca miejscowe usługi cateringowe przygotowała placuszki z jabłkami inspirowane bajką „Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków”.
KGW „Razem” ze Starego Bukowca zaprezentowało zupę dyniową z przyprawami korzennymi, masłem i imbirem, pn. „Zupa Mamy Muminka”. „Mrówki” z Pałubina przedstawiły „Pulpety po gangstersku”, inspirowane filmem „Chłopaki nie płaczą”. Panie z KGW Lipy ugotowały magiczną zupę z Gumijagód. Danie powstało na bazie grysu z musem z jagód leśnych.
Członkinie KGW Zamek Kiszewski upiekły chałkę pszenną z masłem i cukrem, inspirowaną filmem „Kogel-mogel”, oraz makaron z truskawkami i kwaśną śmietaną, nawiązujący do serialu „Ranczo”.
Kolejne koło „Koleżanki Konarzynianki” przygotowało pierożki inspirowane filmem „Caramello”, znanym również pod tytułem „Nadzieja ma kolor karmelu”. Były to smażone na głębokim oleju pasteis, czyli chrupiące uliczne pierożki z farszem z kurczaka. Panie z Olpucha podały „Eliksir Galów”, inspirowany filmem „Asterix i Obelix”. Był to chłodnik z ogórków małosolnych na maślance, podany z musem z buraków. Restauracja „Gęś Ryby Niosła” zaproponowała ratatouille z gęsiną, inspirowane bajką „Ratatuj”. Natomiast Restauracja „Oberża Konarzyny” zaserwowała kultowy krem sułtański, nawiązujący do filmu „Dziewczyny do wzięcia”.
Na poszczególne prezentacje ustawiały się kolejki chętnych. Niestety nie dla wszystkich wystarczyło.
Podsumowaniem tej części festiwalu był konkurs na „Filmową Sałatkę Jarzynową”. Oceniała je specjalna komisja z wójtami i gościem festiwalu Piotrem Karczewskim wiceprzewodniczącym Sejmiku Pomorskiego.
Inne atrakcje festiwalu, niekoniecznie kulinarne
Tradycją Kiszewskich Smaków jest określone danie przygotowywane przez całą imprezę i wydawane na jej zakończenie. W tym roku pod okiem mistrza Tomasza Grzegorzewskiego duszony był bigos w trzech odsłonach: z „Ogniem i mieczem”, z „Pana Tadeusza” oraz bigos kiszewski.
Uzupełnieniem degustacji, które odbywały się na scenie, była oferta kulinarna, którą przygotowały wszystkie Koła Gospodyń Wiejskich na swoich stoiskach. Jedne wyspecjalizowały się w plackach ziemniaczanych, inne w gofrach, a jeszcze inne w pierogach. Odwiedzający Kiszewskie Smaki naprawdę mieli w czym wybierać, co przekładało się na zadowolenie sprzedających.
Nie można nie wspomnieć o mistrzu carvingu Bogumile Katarzynie Rogowskiej. W jej rękach zwykłe owoce i warzywa zamieniały się w efektowne kompozycje. Mistrz dzieliła się swoimi umiejętnościami z chętnymi, stąd na jej stanowisko był ciągły ruch.
Podobnie jak oferta kuchni zróżnicowana była również oferta muzyczna festiwalu. Najpierw były śląskie szlagiery w wykonaniu Duo Fenix, a później publiczność bawiła się przy zespole Power Play, a wieczór zakończył koncert rapera Filipka.
D. Tryzna



