Gmina Sierakowice Koła Gospodyń Wiejskich Kultura Region Rolnictwo

Kamienica Szlachecka. Dożynki gminy Sierakowice, cz. 2

Witold Treder i Irena Warmowska docenieni przez gminę

Tegoroczne dożynki gminy Sierakowice stały się okazją do szczególnego uhonorowania dwojga osób od dziesięcioleci związanych z kaszubską kulturą. Witold Treder otrzymał tytuł „Zasłużony dla Gminy Sierakowice”, a Irena Warmowska – „Zasłużony Obywatel Gminy Sierakowice”. Oboje przez lata kształtowali kolejne pokolenia członków miejscowych zespołów regionalnych.

Irena Warmowska od 1982 r. pracuje w gminie Sierakowice jako pedagog. W latach 1984–1989 należała do Kaszubskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Sierakowice”. Od 1985 r. jest choreografem Dziecięcego Kaszubskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Tuchlińskie Skrzaty”, a od 1997 r. również KZPiT „Sierakowice”. Przez dziesięciolecia uczyła dzieci i młodzież kaszubskich tańców, muzyki i szacunku do rodzimej tradycji. Za swoją działalność wcześniej otrzymała m.in. „Perłę Kaszub” i odznakę „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

Odbierając wyróżnienie, podkreślała, że praca ta wymaga wielu wyrzeczeń, ale jest jednocześnie jej wielką pasją.

– Kocham to. Kocham to właściwie dlatego, że Sierakowice mnie ukształtowały – mówiła I. Warmowska.

Muzyczny filar „Sierakowic”

Witold Treder jest związany z Kaszubskim Zespołem Pieśni i Tańca „Sierakowice” od 1986 r. Jako instruktor muzyczny, kompozytor i etnomuzykolog przygotował wiele opracowań i utworów, które na stałe weszły do repertuaru zespołu. Wychował także wielu muzyków i śpiewaków. Miał znaczący udział m.in. w powstaniu albumu „Tradycje rybackie na Kaszubach” oraz zbioru utworów regionalnych „Grȏjta Kaszëbi”.

Podczas dożynek wójt Mirosław Kuczkowski podkreślił, że choć W. Treder mieszka poza gminą, przez cztery dekady tak mocno związał się z jej kulturą, że samorząd chciał w szczególny sposób podziękować mu za tę pracę.

– Przyjechał do nas pewien pan z Filharmonii Bałtyckiej do Żukowa, Janusz Choler i od tego zaczęła się moja robota. Czasami byłem nerwowy i krzyknąłem sobie „o cholera!”, a to wszystko od niego. A
taki byłem grzeczny – opowiadał z uśmiechem od czego się zaczęła jego przygoda z zespołem uhonorowany. Zaznaczył, że do zespołu ściągnął również swoją małżonkę, która przez kilka lat tańczyła w nim.

D. Tryzna

Komentarze