Cartusia wyszarpała zwycięstwo po heroicznym boju
Niech żałują ci kibice futbolu z Kartuz i okolic, którzy nie wybrali się w sobotnie przedpołudnie na stadion Cartusii. Odbył się tam mecz na szczycie IV ligi, w którym wicelider tabeli Cartusia 1923 Kartuzy podejmowała niepokonanego lidera Czarnych Pruszcz Gdański. Mimo, że kartuzianie grali od 50 minuty bez jednego zawodnika, to zdołali pokonać lidera 2:1.
Na początku trzeba zaznaczyć, że ekipa z Pruszcza Gd. składa się z wielu doświadczonych zawodników, ogranych w przeszłości w I i II lidze. Kilku z nich jest doskonale znanych w powiecie kartuskim, gdyż jeszcze niedawno występowało w II-ligowej Raduni Stężyca oraz w …Cartusii Kartuzy, grającej wówczas w III lidze. I widać to było na boisku. Zespół gości prezentował wyższą jakość piłkarską, lepiej operował piłką, sprawiał wrażenie zespołu bardziej dojrzałego i uporządkowanego pod względem zarządzania meczem. Cartusia jednak przeciwstawiła niesamowitą dyscyplinę taktyczną, fantastyczną grę w obronie i w zasadzie w przekroju całego meczu, nie popełniła ani jednego znaczącego błędu w defensywie. Obrona doskonale kierowana przez Andresa Vidala, którego łupem padło większość, nie tylko górnych piłek kierowanych w pole karne Cartusii, mającego dobre wsparcie w pewnych interwencjach bramkarza Filipa Kondracika, była kluczem do zwycięstwa w tym najważniejszym meczu jesieni. Zresztą wystawianie indywidualnych laurek może być nieco krzywdzące dla zawodników nie wymienionych z nazwiska, gdyż to cała drużyna zasłużyła na słowa uznania. Ekipa z Kartuz pokazała także wysokie morale, nawet wtedy gdy grała w osłabieniu a goście wyrównali na 1:1.
Żelazna defensywa kluczem do sukcesu
Nie był to mecz porywających i widowiskowych akcji z jakimiś fajerwerkami technicznymi, lecz uporządkowana pod względem taktycznym piłkarska partia szachów, w której widać było trafione trenerskie założenia przedmeczowe trenera Cartusii, wzorowo wypełnione przez piłkarzy. Kibice gości obecni na trybunach narzekali, że Cartusia tylko się broni i psuje widowisko, choć nie do końca jest to ocena sprawiedliwa. Nasz zespół zagrał po prostu tak, by goście z Pruszcza nie wyjechali z Kartuz ze zwycięstwem ani nawet z remisem. Już w 1 minucie Cartusia miała fantastyczną okazję do zdobycia gola, jednak bramkarz gości intuicyjnie wybił piłkę przed siebie. Później do głosu zaczęli dochodzić przyjezdni, a Cartusia drugi raz przedostała się pod pole karne Czarnych dopiero w 13 minucie, co zakończyło się niefortunną interwencją obrońcy gości, który wpakował piłkę głową do własnej bramki. Do końca pierwszej połowy to Czarni nadawali ton wydarzeniom na boisku, jednak grali przesadnie kombinacyjnie. Przed polem karnym Cartusii wymieniali między sobą niezliczoną ilość podań, unikali stosowania prostych środków i nawet nie próbowali strzelać z dystansu, chcąc wjechać z piłką do bramki. Zaznaczyć przy tym trzeba, że to dobra taktyka defensywna Cartusii, także przyczyniła się do takiej gry gości.
Czerwona kartka wykrzesała dodatkowe siły?
Druga połowa rozpoczęła się pechowo dla naszego zespołu. W 50 minucie przypadkowe kopnięcie Jakuba Poręby w rywala którego nie widział, gdyż nadbiegał z tyłu, zakończyło się żółtą kartką i w efekcie czerwoną, ponieważ wcześniej był już upomniany żółtym kartonikiem. Od tego momentu goście zwierzyli szansę, mocniej zaatakowali, lecz defensywa Cartusii ciągle była jak monolit z marmuru. Cartusia nie tylko się broniła. Przy każdej nadarzającej okazji rzucała się do kontrataków i w 67 minucie po jednym z nich, wydawało się, że szarżujący w polu karnym gości Mateusz Młynarczyk był faulowany. Mimo protestów ławki Cartusii i kibiców, gwizdek arbitra milczał. Dwie minuty później goście dopięli swego i po dośrodkowaniu z prawej strony, piłka minęła wszystkich obrońców, trafiła na lewą stronę pola karnego, gdzie były piłkarz Raduni Stężyca Paweł Wojowski, strzałem w długi róg doprowadził do remisu. Nie załamało to Cartusii, która mimo szaleńczych ataków gości, wciąż była nieugięta w defensywie. W 84 minucie Cartusia przeprowadziła kolejny kontratak. Po rzucie wolnym bitym przez Marcina Porębę, w polu karnym Czarnych doszło do niezłej kotłowaniny. Po pierwszym strzale z bliska bramkarz gości wybił piłkę przed siebie, jednak dopadł do niej Habeeb Adeyemo i strzałem przy słupku wyprowadził Cartusię na prowadzenie. Ten sam piłkarz mógł podwyższyć na 3:1, gdyż w 90 minucie biegł sam na sam z golkiperem gości, jednak miał chyba za dużo czasu na rozmyślania i zamiast zdać się na intuicję, zaczął kombinować, kiwać się w polu karnym, podawać do kolegi, co ostatecznie skończyło się jedynie kornerem. Ostatecznie Cartusia pokonała lidera 2:1, po meczu który nie zachwycił widowiskowością, jednak był fantastyczny pod względem strategii gry i dyscypliny taktycznej. Po zwycięstwie tym Cartusia objęła pozycję lidera tabeli.
BM
Skład Cartusii:
1. Filip Kondracik – 4. Andres Vidal, 6. Krzysztof Wicki, 7. Konrad Handzlik, 8. Miłosz Nowak-Latocha, 10. Marcin Poręba (K), 11. Jakub Poręba, 27. Adrian Zdankowski, 37. Rafał Kruczkowski, 77. Mateusz Młynarczyk , 94. Szymon Plesiewicz.
Rezerwowi:
98. Jakub Kuczyński, 2. Kacper Lejk, 9. Maciej Lewandowski, 14. Micheal Adetoran, 17. Habeeb Adeyemo , 20. Antoni Klimczuk, 22. Aleksander Butowski, 23. Mateusz Sopoćko , 73. Kajetan Trzyński.
Zdjęcia z meczu znajdują się na naszym fanpage`u facebookowym



