Radny M. Byczkowski nie przekonał kolegów. Wszyscy głosowali „za” Metropolią
W ostatnich tygodniach samorządy pomorskie będące członkami tego obszaru metropolitalnego podejmowały decyzje o aprobacie dla Metropolii. W zdecydowanej większości uchwała ta nie wzbudzała większych emocji. Wyjątkiem na pewno jest to co się działo na sesji gminy Somonino. Tu radny Maciej Byczkowski dokładnie przeanalizował statut stawiając szereg pytań i wątpliwości. Jego postawa została przyjęta różnie, ale zdecydowanie nie miała wpływu na wynik głosowania.
Samo procedowanie uchwały poprzedziło wystąpienie pracownika urzędu, która wymieniła na czym polega dotychczasowa współpraca gminy w ramach OMGGS: obszary współdziałania i przede wszystkim pozyskane z tego źródła pieniądze.
Ten wstęp nie zrobił wrażenia na radnym M. Byczkowskim, który jako pierwszy zgłosił się do dyskusji i przez ponad godzinę artykuł po artykule analizował statut Metropolii. Miał uwagi właściwie do każdego z nich. Miał on wątpliwości, m.in. do wysokości podanych kosztów administracji. Według niego skoro Metropolia Śląska ma je na poziomie 11 proc., podobnie jak Pomorski Urząd Marszałkowski, to on uważa, że te Metropolii będą również sięgać tego poziomu. W związku z tym wobec 1 mld zł budżetu, jaki Metropolia ma osiągnąć w budżecie w ciągu trzech pierwszych lat, 100 mln zł pójdzie na samą administrację. Wypominał „spółkowe El Dorado”, które Metropolia może tworzyć na podstawie swojego statutu. Narzekał, że powstanie kolejny urząd, którego pracowników obejmować będą przepisy dotyczące samorządów, czy wybór zarządu tego urzędu.
U jednych aprobata…
Jego wystąpienie spotkało się z różnym przyjęciem przez kolegów z rady, np. Wiesław Formela podziękował za tak wnikliwą analizę, która na pewno wymagała od radnego zaangażowania czasowego. Zaakceptował niektóre z wątpliwości radnego, ale generalnie jego głos był rezygnacją. „Nasz głos praktycznie temu związkowi nie jest potrzebny, żeby zaistnieć” podsumował swoje wystąpienie. Swojego kolegę pochwaliła również radna Izabela Itrich-Hopa, ale stwierdziła również, że na wszystkie pytania dotyczące przyszłej Metropolii nie da się dzisiaj odpowiedzieć. „Wątpliwości i pytania zawsze będą, ale aby coś zyskać, to najpierw trzeba coś dać od siebie”.
… nagana u drugich
Bardzo zdecydowanie i mocno natomiast skrytykowała swojego kolegę radna Lidia Marszewska.
– Albo jesteśmy jedną drużyną i gramy wspólnie do bramki, albo będziemy tu uprawiać jakiś wyścig szczurów – wypomniała radnemu, że mógł te pytania postawić na komisji, a nie podczas sesji, kiedy jest ona transmitowana.
Słowami radnego poczuł się urażony również przewodniczący Rady Gminy Andrzej Sołtysik. Wypomniał on radnemu, że takie wywyższanie się ponad kolegów z rady i wypominanie im, że nie zainteresowali się statutem, że nie uczestniczyli w konsultacjach społecznych jest niewłaściwe. Natarł też na radnego wypominając mu, że nie będzie on mówił przewodniczącemu jak ma postępować.
Wójt wylicza korzyści
Inną postawę przyjął wójt Marian Kryszewski. Przywołał on jeszcze raz inwestycje, które zostały zrealizowane dzięki temu, że gmina jest w OMGGS. Sięgnęły one już kwoty ponad 5 mln zł, a dalsze ponad 2 mln zł są przyobiecane. „Gdyby nas w związku nie było, to po prostu tej kasy też by nie było”.
Tę kwotę zderzył z opłatami, jakie przez ten czas gmina wniosła do OMGGS, to jest kwota około 300 tys. zł.
Poruszony tymi głosami radny M. Byczkowski w końcowym wystąpieniu podkreślał, że on nie jest przeciw Metropolii, a chciał tylko wywołać merytoryczną dyskusje, bo według niego wszyscy radni powinni być przygotowani merytorycznie do takich decyzji.
Koledzy byli jednak innego zdania, a świadczył o tym wynik głosowania. Poza radnym, który ostatecznie wstrzymał się od głosu wszyscy byli „za” Metropolią.
D. Tryzna




