Gmina Sierakowice Wokół nas

Szklana. Rozbudowa Ośrodka Rewalidacyjno-Wychowawczego

ŚDS ma już pozwolenie na użytkowanie. Na drugi budynek szukają środków

Ambitne plany rozbudowy ORW, aby mogły w nim przebywać do końca życia niepełnosprawne osoby dorosłe, konkretyzują się. Pierwszy budynek – Środowiskowy Dom Samopomocy, wkrótce zacznie przyjmować podopiecznych. Druga część inwestycji – mieszkania wspomagane, musi na razie poczekać. Fundacja poszukuje darczyńców, którzy wsparli by finansowo ich budowę.

Szklana – maleńka miejscowość i wielki w każdym słowa tego znaczeniu ORW. Opiekę tu otrzymuje blisko 230 osób z umiarkowaną lub znaczną niepełnosprawnością. Od kilku miesięcznych dzieci, po osoby do 24 roku życia. Starsze nie mogą być. Zabraniają to przepisy. Jednak coraz więcej podopiecznych ośrodka przekracza ten wiek. Co z nimi robić?

Podjęli ambitny cel

Fundacja Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Uśmiech Dziecka”, która prowadzi ORW, wyszła z inicjatywą wybudowania placówki dziennego pobytu jakim będzie Środowiskowy Dom Samopomocy na 60 osób i 12 mieszkań wspomaganych. W obiektach tych znaleźliby miejsce do końca swojego życia byli podopieczni ORW.

Koszt obu tych inwestycji to około 40 mln zł. Fundacja wzięła na swoje barki ciężar znalezienia tych pieniędzy. Kwotą ponad 9 mln zł pomógł Samorząd Pomorski. Pożyczek udzieliły dwie gminy: Sierakowice i Kartuzy.  Inwestycję mocno wspiera finansami Kazimierz Woźniak szef Rady Fundatorów. Pomogły jak zawsze firmy lokalne. Na ten cel fundacja zasięgnęła kredyt w wysokości 5 mln zł.

Budynek ma być praktyczny

Budynek Środowiskowego Domu Samopomocy został zlokalizowany na sąsiedniej działce. Prace nad nim ruszyły w roku 2024, a w grudniu ubiegłego roku budynek utrzymał pozwolenie na użytkowanie. Jego kubatura to około 3 tys. m2. Został umiejętnie wkomponowany w otoczenie, stąd od frontu widać dwie kondygnacje, a od tyłu jest jeszcze podpiwniczenie. Na tym poziomie miejsce będzie miało wiele pracowni, do których będzie proste dojście z zewnątrz. Na każdym z pozostałych kondygnacji są przestronne, widne sale i zaplecze kuchenne. Na najwyższym znajduje się duża sala widowiskowa. Pomieszczenia mają klimatyzatory i ogrzewanie podłogowe. W budynku będzie pracować piec gazowy.

D. Tryzna

„Pomóżcie zapewnić przyszłość naszym wychowankom”

Ze Stefanem Czają prezesem Fundacji Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Uśmiech Dziecka” w Szklanej rozmawiał Dariusz Tryzna.

Jak dziś prezentuje się ORW w Szklanej?

Dzisiaj nasz Ośrodek Rewalidacyjno-Wychowawczy otacza opieką 230 dzieci. Nasza placówka zajmuje się osobami z orzeczonym co najmniej umiarkowanym stopniem niepełnosprawności ze sprzężeniem, albo znaczną niepełnosprawnością. Dowozimy ich z terenu 12 gmin z pięciu powiatów: kartuskiego, kościerskiego, bytowskiego, wejherowskiego a nawet lęborskiego.

ORW dzisiaj stanowią dwa budynki. Ten drugi został dobudowany dziesięć lat temu. Dzisiaj te obiekty są już wypełnione. Przyjmując podopiecznych do naszej placówki musimy im zagwarantować odpowiednią przestrzeń. Wymogi Kuratorium Oświaty narzucają nam konieczność tworzenia klas niezależnie od stopnia niepełnosprawności podopiecznych. Stąd musieliśmy nawet zlikwidować część sal przeznaczonych na siłownię, czy bibliotekę, aby te pomieszczenia zaadoptować na sale sensoryczne.

Jesteśmy Ośrodkiem unikalnym w kraju, stąd nadal mamy kolejkę oczekujących na to, aby skorzystać z naszej pomocy.

Skąd pomysł na rozbudowę Ośrodka Rewalidacyjno-Wychowawczego o tę część dla „dorosłych”?

Przepisy mówią, że osoby z niepełnosprawnością mogą korzystać ze świadczeń naszego Ośrodka tylko do 24 roku życia, a w niektórych przypadkach maksymalnie do 25 roku życia. Po przekroczeniu tej granicy osoby te przez lata wspierane przez nas i rehabilitowane pozostają bez fachowej opieki. Ich najbliżsi boją się o ich przyszłość. Starzeją się oni, starzeją się ich rodzice i czasami nie mają sił żeby się nimi opiekować. Zwierzają nam się, że mają świadomość, że kiedyś może ich zabraknąć i kto wtedy zapewni opiekę dla ich dzieci. Dotyczy to choćby 20 byłych podopiecznych ORW, którzy są teraz w swoich domach i są pozostawieni sami sobie.

Stąd nasza inicjatywa, aby obok dotychczasowego kompleksu stanął Środowiskowy Dom Samopomocy na 60 osób i budynek mieszczący 12 mieszkań wspomaganych. W tych miejscach osoby, o których mówiłem mogłyby przebywać do końca życia.

Jak wam się udało poradzić z tą pierwszą inwestycją?

To było ogromne wyzwanie, bo kwoty związane z inwestycją są ogromne. To prawie 40 mln zł. Koszt budowy samego Środowiskowego Domu Samopomocy to kwota 22 mln zł.

Zacznę od tego, że udało nam się przekonać do tego pomysłu Radę Fundatorów z Kazimierzem Woźniakiem na czele. Poprosiliśmy o pomoc samorządy z terenów, z których mamy podopiecznych. Na początku były ich deklaracje, ale później entuzjazm opadł. Jak na razie tylko gmina Sierakowice i Kartuzy pomogły nam udzielając pożyczki dla fundacji. Liczę jednak, że pozostałe też dotrzymają słowa. W marcu ubiegłego roku otrzymaliśmy dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego w kwocie ponad 9 mln zł. Fundacja wzięła również kredyt na 5 mln zł. Pozostała kwota na to zadanie to pomoc K. Woźniaka, wsparcie od lokalnych firm, na które zawsze możemy liczyć i to co zebraliśmy w samym Ośrodku.

Dokładnie dwa lata temu dostaliśmy od Starostwa Powiatowego w Kartuzach pozwolenia na budowę obu obiektów. Niedługo po tym ona ruszyła. Miesiąc temu odebraliśmy pozwolenie na jego użytkowanie.

Co z drugą częścią inwestycji?

Ten drugi budynek ma kosztować 14,8 mln zł, z tego mamy dofinansowanie w wysokości 7,5 mln zł z PFRONu. To jest pierwsza taka umowa w województwie pomorskim i generalnie chyba w Polsce, więc można powiedzieć, że ta inwestycja, którą realizujemy jest zupełnie nowatorska.

Pozostałą kwotę musimy sami uzbierać. Jak na nasze możliwości jest ona olbrzymia. Choć chcieliśmy ten budynek budować równocześnie z pierwszym, aby inwestycja poszła za jednym zamachem, to nie udało się. Musimy poczekać i poszukać na to środków. My jako fundacja jesteśmy organizacjom pożytku publicznego. Możemy otrzymywać darowizny bezpośrednie, które korzystają z odliczenia od podatku. Liczymy też na pomoc rodzin naszych podopiecznych i wszystkich innych, którzy mogą nam dać 1,5%.

Na terenie naszej gminy jest wiele osób prowadzących działalność. Gdyby oni podzielili się z nami tą wpłatą, to wierzę, że zebralibyśmy potrzebne na tę inwestycję środki. Gdyby w tę pomoc zaangażowało się szersze grono osób, to jesteśmy w stanie góry przenosić.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze