Trzy tygodnie prawdziwej zimy
Choć od jej ataku minęło już sporo czasu, to jego skutki są nadal widoczne. Zwały śniegu zalegające na poboczach ulic, śliskie chodniki, białe drogi lokalne. Wszystko stanęło, zamarzło. Ci, co wyszli albo wyjechali, muszą uważać. Ale mróz i śnieg przyniosły też coś na plus, atrakcje, jakich nigdy dotąd nie było.
Zima jakby postanowiła nam przypomnieć swoje prawdziwe oblicze. Najpierw zasypało nas śniegiem, tak że ci, co do tej pory potrafili sobie z nim uporać, teraz poddali się. Później ten śnieg pokropiła marznącym deszczem. Takiej „szklanki” jak w poniedziałek 26 stycznia, wielu nie pamięta. Wszystko dosłownie pokryte było lodową skorupą. Na koniec zaserwowała mrozy takie rodem z lat 80. ubiegłego wieku. Daleko im do syberyjskich jak je niektórzy nazywają, ale -23 C o godz. 6 rano w Kartuzach 2 lutego, to mróz na który trzeba już uważać. Dobrze, że nie było wietrznie, więc był on mniej odczuwalny.
Z takim śniegiem nie wygrasz (to nieopłacalne)
Duży śnieg, który w dniach 7-11 stycznia pokrył grubą warstwą ulice, chodniki, skwery i posesje, miejscami leży do dnia dzisiejszego. Najszybciej usunięto go z dróg wojewódzkich, powiatowych i gminnych, ale w bocznych uliczkach naszych miejscowości przetarte zostały tylko pasy jezdni, a jego zwały wylądowały na poboczach. Koniec z parkowaniem. Tylko w strategicznych miejscach hałdy były wywożone. Dalej można zobaczyć ulice, gdzie z trudem jednym pasem może przecisnąć się auto, a co dopiero śmieciarka.
Opady pod koniec stycznia i nieustający mróz, który scementował śnieg, spowodowały że walka z nim stała się trudniejsza i mało opłacalna. Jak informuje burmistrz Kościerzyny Dawid Jereczek, do tej pory miasto na odśnieżanie wydało już 800 tys. zł. Podobnie w innych samorządach, pula pieniędzy przeznaczona na ten cel powoli się wyczerpuje, albo już się skończyła.
Stąd taki stan zaakceptowany został przez większość samorządów i mieszkańców. Trzeba poczekać na odwilż.
Chodniki zamienione w lodowisko
Jeszcze gorzej jest na chodnikach. Tam gdzie służby miejskie, czy właściciele prywatnych posesji usuwali śnieg na bieżąco, jest w miarę dobrze. Ale gdzie nie zrobiono tego, tylko śnieg został udeptany, teraz kiedy zlodowaciał mamy lodowisko i do tego nierówne. Takie chodniki z lodowatymi odcinkami można spotkać nawet w centrach naszych miast. Chodzenie po nich przypomina niebezpieczną jazdę figurową na lodzie.
To one odpowiadają za większość zwichnięć, złamać, czy stłuczeń, które odnotowują w ostatnim czasie nasze szpitale.
– W ostatnich dniach odnotowujemy zwiększoną liczbę zgłoszeń do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego pacjentów, którzy doznali urazów w wyniku poślizgnięć i upadków. Dotyczy to głównie urazów kończyn, takich jak stłuczenia, skręcenia czy złamania zamknięte. Liczba tych przypadków kształtuje się na poziomie kilkunastu pacjentów dziennie i nie zakłóca funkcjonowania SORu Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie – informuje Marta Lorek rzecznik prasowy szpitala w Kościerzynie.
Atrakcje jakich nigdy nie było
Można powiedzieć, że ta zima przyniosła też coś na plus. Zacząć trzeba o niebywałej atrakcji jaka pojawiła się na plaży w Mikoszewie. W okolicach 20 stycznia powstały tam torosy, czyli zwały kry lodowej. Sięgają nawet 2 m. Plaża w tej miejscowości ma w sobie coś z Arktyki. Miejsce to przyciąga dziś ciekawskich, stało się lokalną zimową atrakcją.
O takiej mogą też mówić mieszkańcy Gdańska, ślizgając się na zamarzniętej Motławie. Słoneczna pogoda z ubiegłego weekendu zachęcała do wyprawy na takie lodowisko całych rodzin. Można to zobaczyć na mediach społecznościowych i na naszym profilu.
Zamarznięte akweny wykorzystywane są jeszcze w inny sposób. Prywatne jezioro w Borowie stało się torem wyścigowym, z którego korzystają żądni wrażeń młodzi kierowcy.
Prawdziwa zima uruchomiła wszystkie istniejące w regionie stoki narciarskie. Działa Koszałkowo, Małe Paczoskowo i Kotlinka.
D. Tryzna




