Lech Kolaska – co dziś boli rolników
9 marca gościem posiedzenia samorządu rolniczego powiatu kartuskiego był Lech Kolaska, członek Zarządu PIR. Korzystając z obecności członka władz Pomorskiej Izby Rolniczej, zapytaliśmy jakie sprawy dziś najbardziej nurtują rolników. Okazuje się, że rzeczywistość jest tak dynamiczna, ze d o „starych” spraw doszły już kolejne problemy.
Wśród „starych” problemów L. Kolaska na pierwszym miejscu stawia Umowę Mercosur. Od początku samorząd rolniczy był jej przeciwny. L. Kolaska uważa, że jesteśmy w pełni przygotowani do zabezpieczenia łańcucha żywnościowego produkcji zarówno trzody chlewnej jak i bydła. Wdrożenie tej umowy, która niestety została już podpisana, przyniesie największe zagrożenie właśnie dla tych ostatnich.
L. Kolaska uważa, że dzisiaj w czasach zagrożenia ze strony wschodu musimy zwracać uwagę nie tylko na bezpieczeństwo militarne, ale też mieć na uwadze bezpieczeństwo żywnościowe. Umowa w dłuższej perspektywie może zachwiać produkcją żywności w kraju, co nie będzie służyć bezpieczeństwo żywnościowemu Polaków.
Opłacalność produkcji rolniczej pod znakiem zapytania
Kolejnym problemem według niego jest spadek zyskowności produkcji rolniczej.
– Rozmawiałem dzisiaj z producentami mleka z kartuskiego. Jego ceny spadły poniżej 1,3 – 1,5 zł. To jest taka strefa buforowa, która nie ma praktycznie żadnej opłacalności – akcentuje L. Kolaska.
Według niego tu jest dużo do zrobienia. Podkreśla, że w niedługim czasie przedstawiciele Izby Rolniczej mają spotkać się w tej sprawie z Ministrem Rolnictwa.
Kolejnym ciosem w opłacalność produkcji rolniczej jest wojna w Iranie. Rosną ceny paliwa, które teraz na wiosnę jest najbardziej potrzebne rolnikom z racji zasiewów i innych prac. To samo się dzieje z cenami nawozów. Choć część rolników na pewno kupiła je wcześniej, to ci którzy nie pomyśleli o tym, dostaną mocno po kieszeni.
– Pytanie jak długo ten stan będzie trwał. Jeżeli potrwa to miesiące, to może to być gwóźdź do trumny dla wielu rolników – mówi L. Kolaska.
Nie dla „papierologii”
Kolejna sprawa według niego to KSeF. Co prawda do końca roku nie obejmie to jeszcze rolników ryczałtowych, których jest zdecydowana większość w naszym regionie.
– Uważam, że papierologia nam w rolnictwie nie jest potrzebna. Powinniśmy się rozwijać z produkcji, jakości, innowacji. Pamiętajmy, nie dajmy, żeby nam inne kraje pouciekały przez głupoty, które teraz są tworzone – piętnuje L. Kolaska.
D. Tryzna




