Zbiera same pozytywne oceny, ale są też zagrożenia
Kartuskie kąpielisko to kwintesencja wieloletnich zabiegów władz miasta w dziele oczyszczania jego jezior i „powrotu” Kartuz nad swoje wodne akweny. Oryginalny projekt kąpieliska i jego wykonanie kosztował gminę prawie 12,3 mln zł. Tegoroczny sezon pokaże, czy były to dobrze wydatkowane środki.
Wszystko zaczęło się od ścieżki pieszo-rowerowej biegnącej brzegiem J. Klasztornego Dużego i zagospodarowania potężnej w tym miejscu skarpy. Już to powodowało, że zaroiło się tu od mieszkańców.
Budowa kąpieliska i wyłanianie się z wody małej piramidy pogłębiła to zainteresowanie. Kiedy w końcu można było wejść na jego teren, zainteresowanie osiągnęło maksimum. Dobra pogoda z ostatnich tygodni sprzyjała temu. W majowy weekend na kąpielisku przebywały tłumy ludzi. Wszyscy zachwycali się nowoczesną konstrukcją, dzieci wspinały się na piramidę.
Trzeba przyznać, że rzeczywiście budowla i z wody i z lądu prezentuje się okazale. Miasto znowu może wziąć udział z powodzeniem w konkursie na jakąś najpiękniejszą inwestycję publiczną.
Widać było też, które jego części cieszą się największym zainteresowaniem. Jest nim choćby platforma widokowa na samej górze. Silne słońce spowodowało też, że na budowie, która nie jest jeszcze oficjalnie otwarta, można zauważyć było pewne usterki. Deski konstrukcji te od strony południowej po nagrzaniu się miejscami powyginały. Można było to zauważyć tydzień temu. Trzeba przyznać, że reakcja gminy była szybka i przed weekendem wykonawca usterkę usunął.
Woda zabrała plaże
Dobrze by było, aby magistrat zareagował również na inny problem, który się uwidocznił po zimie. Woda zabrała znaczną część plaży, która została w tym miejscu wybudowana w ramach kąpieliska. W minionym sezonie młodzież szybko ją zagospodarowała, tworząc dodatkowe atrakcje w postaci specyficznej huśtawki.
Latem ubiegłego roku dało się ją dosięgnąć z plaży. Dzisiaj w tym miejscu jest już woda. Plaża cofnęła się do pni nabrzeżnych drzew. Za nimi pozostało jej niewiele, a jest miejsce, z którego szczególnie korzystają rodziny z dziećmi. Dobrze by było, aby jeszcze przed sezonem plażę tą powtórnie usypano.
To niestety coroczny obowiązek, z jakim zmagają się inne kąpieliska, np. w Dziemianach. Jak usłyszeliśmy od wójta, gmina co roku wybiera piasek przy brzegu w miejscu, gdzie wpadają do wody użytkownicy zjeżdżalni. To atrakcja, która przyciąga do Dziemian ludzi nawet z kartuskiego. Dobrze by było, aby taka atrakcja pojawiła się również na naszym miejskim kąpielisku. W końcu najwięcej emocji ona dostarcza dla dzieci.
Zapomniano o strefie ciszy
Oddzielnym tematem jest fakt, że kartuskie jeziora nie należą do tzw. strefy ciszy. Chodzi o zakaz używania na wodzie silników spalinowych. Temat ten wywołany został już przez lokalny portal, którego poinformowali mieszkańcy, widząc motorowodniaków na J. Klasztornym Dużym. Byłoby niedobrze, aby odpoczynek mieszkańców na nowym miejskim kąpielisku zakłócały jakieś skutery wodne. A jezioro będzie przyciągać zwolenników takich sportów motorowodnych, bo jest, m.in. łatwo dostępny slip. Wjazd do niego jest z przedłużenia ul. Słonecznej. Nie ma zakazu, więc może się wydarzyć to, z czym się borykali kapiący się nad J. Tuchomskim. Pierwotny podział tego akwenu na strefę, gdzie mogły szaleć skutery i motorówki nic nie dawał. Miejmy nadzieję, że podobne rozwiązania nie będą zastosowane nad J. Klasztornym Dużym.
Potrzebna jest konkretna decyzja, która uporządkuję tę sprawę, a czasu jest niewiele, bo sezon za pasem.
Do tematu będziemy powracać.
D. Tryzna




