Mnóstwo stoisk, moc atrakcji i wielu chętnych, aby ich zakosztować
Dziś w samo południe ruszył tegoroczny Jarmark Wielkanocny w Kościerzynie. Zaskakiwał ilością stoisk z najróżniejszą ofertą. Dopisała pogoda, stąd przez całe popołudnie przewinęło się przez Rynek wielu mieszkańców miasta.
To, co rzucało się w oczy odwiedzającym dziś Rynek, to zabudowane namiotami jego wszystkie pierzeje. Odrobinę luzu pozostawiono na południowej, aby Majkowski miał jakiś wid. Pod namiotami powstało wiele stoisk, które oferowały: rękodzieło, świąteczne ozdoby, regionalne przysmaki, itd. Wszystko to wyroby polskie, bo w tym roku obowiązywała zasada „zero chińszczyzny”. Jak usłyszeliśmy od organizatorów, pierwotnie stoisk miało być kilkanaście, ale kiedy spłynęły oferty chętnych – zadecydowano, żeby każdemu dać szansę.
– Gdyby nie to, że za stoisko nic nie płacimy, to by nas tu nie było. Ile można wyciągnąć z tej drobnicy, którą tu oferuję? – mówił starszy pan na jednym z wielu stoisk rękodzielniczych.
Zjeść, kupić i spędzić miło czas
Pomiędzy tymi stoiskami namiot Nadleśnictwa Kościerzyna, gdzie cały czas coś się działo – przede wszystkim dla najmłodszych. Widać było stoisko KGW z Dobrogoszczy i rzucał się w oczy okrągły namiot „Cukierni Jarzębińscy”. Cały czas rozchodził się stamtąd zapach pieczonych gofrów.
Na środku Rynku warsztaty inspirowane wielkanocnymi tradycjami i gra wielkoformatowa „Wielkanocna Misja Zająca”. Wielgaśny zając chodził po rynku i cały czas był zaczepiany przez najmłodszych.
Dużo się działo na jarmarcznej scenie. Jako pierwsze wystąpiły na niej przedszkolaki z Przedszkola Samorządowego i najmłodsi uczący się j. kaszubskiego. Później przyszedł czas na Zespół Pieśni i Tańca „Kościerzyna”, reprezentacje wszystkich szkół w mieście i dorosłych realizujących najróżniejsze pasje.
Choć początek jarmarku rozpoczynał się przy niebie pochmurnym, to wkrótce ono pojaśniało słońcem, które było dodatkowym katalizatorem wizyt mieszkańców na Rynku swojego miasta.
D. Tryzna




