Andrzej Hoppe z kościerskiego Vademecum z drugim wynikiem w kraju
W październiku 2025 r. rozpoczęła się kolejna edycja Plebiscytu Edukacyjnego 2025. Jednym z nominowanych do tytułu „Nauczyciel roku”, został Andrzej Hoppe – nauczyciel matematyki w Kaszubskim Centrum Edukacji Vademecum w Kościerzynie. Tak zdecydowali słuchacze tej placówki.
Plebiscyt organizowany jest przez gazety regionalne w całym kraju, w województwie pomorskim ciężar ten wziął na siebie Dziennik Bałtycki. Na początku głosowano w powiatach i miastach województwa pomorskiego. Pan Andrzej wygrał rywalizację w powiecie kościerskim w kategorii „Nauczyciel roku” szkoły ponadpodstawowej, zdobywając największą liczbę głosów. Było to jednak dopiero preludium do walki na szczeblu wojewódzkim, gdzie w szranki stanęli zwycięzcy w powiatach i miastach Trójmiasta. Na tym etapie nauczyciel z Kościerzyny A. Hoppe także wygrał i jak sam mówi, było to dla niego olbrzymie wyróżnienie i trochę zaskoczenie, tym bardziej, że po raz pierwszy został zgłoszony do tego plebiscytu. Naturalną koleją rzeczy był kolejny etap, tym razem ogólnopolski, w którym o głosy walczyli zwycięzcy etapów wojewódzkich. Jego rozstrzygnięcie nastąpiło w marcu 2026 r.
– Na szczeblu ogólnopolskim uzyskałem 5470 głosów, co dało mi drugie miejsce w Polsce. Zwycięzca pochodzący spod Warszawy zdobył o 69 głosów więcej – powiedział nam A. Hoppe. To spowodowało, że zostałem zaproszony na galę ogólnopolską plebiscytu, która odbyła się w Sali Balowej Zamku Królewskiego w Warszawie – dodał A. Hoppe.
Promocja miasta, powiatu kościerskiego i Kaszub
Laureat z Kościerzyny mówi, że to prestiżowe wyróżnienie jest ukoronowaniem jego 47-letniej pracy w zawodzie nauczyciela. Gala finałowa w Warszawie, klimat wyjątkowości w majestatycznych pomieszczeniach Zamku Królewskiego i laury dla nauczyciela z Kościerzyny, to także promocja miasta, powiatu kościerskiego i całych Kaszub.
– Wyróżnienie to chciałbym zadedykować moim rodzicom którzy byli pierwszymi moimi nauczycielami. Chciałbym także je zadedykować moim nauczycielom ze szkoły podstawowej w Piechowicach i z LO w Kościerzynie – podkreślał laureat. Dedykuję także to osiągnięcie moim nauczycielom akademickim z Uniwersytetu Gdańskiego i Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Słupsku oraz mojemu przyjacielowi z liceum, nieżyjącemu już prof. Ireneuszowi Recławowi, wybitnemu matematykowi, z którym długie lata współpracowałem – zakończył pan Andrzej.
BM

Rozmowa z laureatem drugiego miejsca w Plebiscycie Edukacyjnym 2025 – Andrzejem Hoppe.
Proszę powiedzieć naszym czytelnikom, jak zaczęła się Pana przygoda z matematyką, która przerodziła się później w pracę zawodową i pasję życiową?
Nie byłoby mnie w tym miejscu w którym jestem, gdybym matematyką nie zajmował się na poważnie już od szkoły podstawowej. Pierwsze sukcesy matematyczne zawdzięczam mojemu nauczycielowi matematyki Wacławowi Polakowi. To on zaszczepił we mnie bakcyla do matematyki i nawet w niedzielę poświęcał swój czas, przygotowując mnie do olimpiad matematycznych, które często wygrywałem na szczeblu powiatowym i wojewódzkim. Dalszy rozwój zawdzięczam mojemu nauczycielowi matematyki z liceum Jerzemu Pawłowskiemu oraz nauczycielowi fizyki i wychowawcy klasowemu Jerzemu Kulasowi. Później na studiach podpatrywałem metody nauczania nauczycieli akademickich i ostatecznie sam kształcę od kilku dekad kościerską młodzież.
Z takim bagażem doświadczeń ma Pan pewnie jakąś receptę na skuteczne nauczanie młodzieży, zwłaszcza z tak trudnego przedmiotu jak matematyka. Co ma największe znaczenie w pracy nauczyciela lub z czym nauczyciel musi się codziennie mierzyć?
Jako nauczyciel, dyrektor szkoły, dyrektor zespołu szkół czy inspektor ds. oświaty, spotykałem się z różnymi sytuacjami, problemami życiowymi młodych ludzi, ich rodziców, które pozwalały mi lepiej zrozumieć wszelkie zależności i losy tych ludzi w powiązaniu z efektami nauki uczniów. To doświadczenie lepiej pozwala mi odnaleźć się w pracy edukacyjnej z uczniami. Praca w szkole to nie tylko edukacja młodego pokolenia, bardzo ważne są relacje jakie w tej szkole istnieją. Poprawne stosunki między dyrekcją a nauczycielami i pracownikami administracyjnymi, między dyrekcją a uczniami i między samymi uczniami, pozwalają efektywniej wykorzystać czas spędzony przez młodzież w szkole.
Matematyka to nauka ścisłych założeń, żelaznych zasad, prawidłowego rozumowania, logicznego myślenia, analizowania. Jak to się zatem ma do tych relacji o których Pan wspomniał, których efekt trudno przewidzieć i często nie wiadomo czym poszczególne sytuacje życiowe, mające wpływ na losy młodych ludzi, mogą się skończyć i żeby nauczanie w szkole przynosiło efekty?
W szkołach obowiązują różne systemy, sam często funkcjonowałem w tych narzucanych systemach. Jednak ja zawsze starałem się uwzględniać tradycję środowisk szkół i pracodawców. Tutaj mamy do czynienia z kaszubszczyzną, swoistą kulturą i folklorem, dlatego nie wszystko co narzuci Warszawa da się przełożyć na łono Kaszub. Stoję na stanowisku, że koniecznie uwzględniać trzeba aspekt wychowawczy i kultywować te tradycje oraz rozwijać je wśród młodzieży, które związane są z regionem i tradycją regionu. Ponadto szkoła ma edukować, ale musi także wspomagać rodziców w wychowaniu dziecka i rozwijaniu jego intelektu oraz umiejętności.
Zatrzymując się na chwilę przy tym rozwoju intelektualnym uczniów, to jak oceniłby Pan obecne nauczanie matematyki w polskich szkołach i efektywność tego nauczania?
Uważam, że jest nie najlepiej. Jako wieloletni nauczyciel i egzaminator maturalny, widzę sporo mankamentów a największym z nich jest egzaminowanie młodzieży w formie pytań zamkniętych. Taka forma edukacji nie uczy młodego człowieka myślenia, a zamiast tego mamy strzelanie w odpowiedzi. To nie jest nauka. Uczeń jak nie rozumie to strzela. Wiadomo, że nie wszyscy muszą być matematykami, ale wszyscy powinni znać te elementarne zasady, które są niezbędne każdemu człowiekowi do funkcjonowania w życiu dorosłym. Podejmowanie decyzji wiąże się z analizą, z logiką, z myśleniem, a nie ze strzelaniem na chybił trafił. Dzisiaj maturę może zdać uczeń klasy 5 szkoły podstawowej, jeśli tylko będzie dobrze strzelał i „wystrzela” 30 proc. trafnych odpowiedzi.
Proszę powiedzieć coś o swoim warsztacie pracy. Czy wypracował Pan jakiś styl prowadzenia zajęć, czy ma Pan autorską receptę na prowadzenie wykładu z matematyki, tak by dotrzeć skutecznie do umysłów młodych ludzi?
Mówiłem na początku o relacjach jakie budują atmosferę w szkole. Ja swoim uczniom staram się okazywać życzliwość. Nawiązuję relacje o charakterze przyjacielskim, które powodują, że uczniowie otwierają się ze swoimi problemami i często razem staramy się je rozwiązać. Te zażyłe relacje pozwalają mi lepiej dobrać metody pracy, stosowane na zajęciach. Często staram się teorie matematyczne przekazywać uczniom w formie praktycznej. Jest to bardziej przyswajalne przez ich umysły. Kolejny dobry atrybut to cierpliwość i wyrozumiałość. Są one niezbędne dla właściwych relacji. Ważna jest dyscyplina i samodyscyplina niezbędna do skupienia się na zadaniu oraz nauczanie samodzielności w zdobywaniu wiedzy z różnych źródeł. Na te elementy kładę nacisk w edukacji.
Mając na względzie potencjał wymienionych wyżej narzędzi i instrumentów do nauki, można by zaryzykować twierdzenie, że wielu uczniów może postrzegać matematykę jako przedmiot, którego warto się uczyć. A co można jeszcze zrobić, żeby uczniowie polubili matematykę?
Jako nauczyciel, dyrektor i inspektor ds. oświaty zauważyłem przez te wszystkie lata, że dzieci w klasach I-III lepiej lubią matematykę niż język polski. Później jednak przychodzi klasa IV, gdzie następuje zmiana systemu nauczania w sensie przydziału przedmiotów różnym nauczycielom i dla takiego dziecka jest to to pewien szok. To powoduje niepewność a szybkie stawianie zbyt wysoko poprzeczki powoduje, że wiele dzieci się zniechęca. To zaburza systematyczność u dzieci i powoduje luki, które się nawarstwiają. Później przychodzi egzamin i następuje „strzelanie” o którym już mówiłem. Uważam zatem, że zadania otwarte proste, zmuszające do myślenia byłyby większym dopingiem do nauki matematyki niż forsowanie na egzaminach zadań zamkniętych.
Dziękuję za rozmowę.



